Strona główna » Piramida finansowa w Nowej Soli

Piramida finansowa w Nowej Soli

przez imperia

Małżeństwo z Nowej Soli pobrało dziesiątki tysięcy złotych zaliczek, a później zlikwidowało firmę. Ludzie zostali bez pieniędzy i bez mebli. Przestrzegają wszystkich przed oszustami, którzy nadal działają na rynku.

Chrystian i Natalia mieszkają pod Zieloną Górą. Na firmę Łukasza i Edyty z Nowej Soli trafili w Internecie. Miała dobra opinię. Meble do sypialni zamówili w ub. roku. Miały być gotowe w sierpniu, zamówienie wykonano w listopadzie. Mimo opóźnienia małżeństwo złożyło kolejne zlecenie, na meble w pokoju dziecięcym. – Miało być wykonane w lutym 2025, mamy wrzesień, a nie mamy mebli, nie mamy zaliczki i nie ma już firmy – mówi Natalia. Zaliczka wynosiła 12 tys. zł. Spółka na wstępie brała 50 proc. wartości zamówienia. 

– Po dwóch miesiącach zwłoki dostaliśmy wiadomość od pana Łukasza, że będą ogłaszać upadłość – mówi Chrystian. Przez prawnika wysłali pismo o odstąpieniu umowy i zwrotu środków. – Odbyła się rozprawa, mamy nakaz zapłaty. Nie oddali ani grosza – dodaje Chrystian. 

– Dotarliśmy do bardzo wielu osób, które czują się oszukane tak jak my. – mówi małżeństwo. 

Poszli z naszymi pieniędzmi  [paywall]

Monika buduje się w Lubieszowie. Przygodę z firmą Łukasza i Edyty zaczęła w 2023 roku. Znalazłam ich na Facebooku. Wykonali garderobę jej mamie, meble u babci. Monika zamówiła u nich kuchnię, szafki i meble do łazienki. – Były dwie umowy, jedna na 75 tys. zł, a drugą na 13 tys. zł – mówi Monika.  

 Po kilku miesiącach poślizgu w lutym przyjechali z meblami do kuchni. Monika zapłaciła 50 proc. zaliczki czyli 37,5 tys. zł. – Zaliczka przekroczyła koszt kuchni, właścicielka chciała więcej pieniędzy, choć nie dowieźli innych szafek i mebli – wspomina Monika. 

– Chcieliśmy się szybko przeprowadzić, zapłaciliśmy kolejne 20 tys. zł. Po tygodniu montażu pani Edyta poprosiła o kolejne pieniądze, tłumaczyła, że hurtownia ich blokuje. Dopłaciliśmy – mówi. 

Doszło do tego, że zapłacili cała pierwszą umowę, chociaż kuchnia nie była skończona. – Pan Łukasz obiecał, że przyjedzie i dokończy. Ale już go nie zobaczyliśmy, a miał zapłacone za całość. Pralni i toalety też nie zrobił, chociaż mieli 5,6 tys. zł zaliczki – wspomina Monika. 

W maju przyszło pismo od syndyka o restrukturyzacji. – Już wiedzieliśmy, że poszli z naszymi pieniędzmi – mówi Monika. 

– Pani Edycie pisałam, że zostawili nas z niedokończonymi meblami. Napisała mi w mailu, żeby to dokończyła inna firma, a oni pokryją wszystkie koszta. Wyszło 15 tys. zł, z czego uznali tylko 7,3 tys. zł, a syndyk nie stanął po naszej stronie – mówi Monika. Do dziś nie odzyskała ani złotówki. – Już w październiku musiało być coś nie tak, bo znalazłam później ogłoszenie, że sprzedają jedyny stół z biura. Później biuro też zamknęli i warsztat – mówi Monika.    

Wyrolowali nas na całego 

Beata kupiła dom w pobliżu Nowej Soli. U Łukasza i Edyty zamówiła kuchnię i szafy do sypialni. – Wpłaciliśmy zaliczkę 17 tys. zł. Meble miały być pod koniec grudnia. W listopadzie domówiliśmy wiatrołap i łazienkę. Kolejne 8 tys. zł zaliczki – opowiada Beata. 

Po jakimś czasie termin przesunięto na styczeń. – Cały styczeń to była walka o kontakt, który się urwał. Biuro było zamknięte, pani już mnie przyjęła w swoim domu w Rudnie. 30 kwietnia pani Edyta zwodziła mnie jeszcze, że zaraz do mnie wchodzą, po czym ja w internecie znalazłam nazwisko pana Łukasza, że szuka pracy w Holandii i będzie zmuszony zamknąć firmę. – opowiada Beata. Zgłosiła policji.  

–  Cały czas się zastanawiam jak dałam się w to wkręcić. Ale z perspektywy czasu myślę, że po prostu wyrolowali nas na całego. Jak już wiedzieli, że toną to brali zaliczki na zasadzie hulaj dusza piekła nie ma. – mówi Beata.       

Na papierze są spłukani 

Poszkodowani stworzyli grupę kilkunastu osób. Są tacy którzy wpłacili ponad 30 tys. zł i nie dostali mebli. Podobno znany lekarz w Nowej Soli wpłacił 52 tys. zł zaliczki. 

Poszkodowani liczyli na syndyka.  

– Powinien być osobą bezstronną, która chce zawrzeć układ z wierzycielami, tymczasem przyznał, że spółka stworzyła piramidę finansową i ona jest fajna. Powinniśmy się zgodzić na ten układ, bo ta piramida ma racje bytu w przyszłości – mówi Chrystian.  

– Nam mówiono, że zaliczka ma iść na zakup materiałów pod nasze zamówienie. A z tego pisma wynika, że z naszych zaliczek robili inne meble i to napisał syndyk, który przekazał, że firma zdobędzie pieniądze od magicznego inwestora, który da im 100 tys. zł. Najgorsze jest to, że im się to może upiec, bo są spłukani i nie mają majątku. Sprzedali dom – mówi Chrystian. 

– Ogłosili upadłość, ale założyli kolejną spółkę, w której ci państwo są właścicielami i ta firma zajmuje się tym samym. Wydaje nam się, że to nie pierwszy raz kiedy tak robią. –  dodają Chrystian i Natalia. 

Nie jesteśmy firmą oszukańczą 

Próbowaliśmy skontaktować się z panem Łukaszem, nie odebrał. Na SMS-a dostaliśmy stanowisko spółki: „W związku z pojawiającymi się pytaniami oraz nieprawdziwymi informacjami dotyczącymi naszej działalności pragniemy stanowczo podkreślić, że Spółka (tu nazwa) nie jest firmą oszukańczą. Aktualnie prowadzimy postępowanie restrukturyzacyjne, którego celem jest zapewnienie ochrony interesów wszystkich wierzycieli oraz stworzenie realnego planu spłaty zobowiązań. (…) Trudności, z którymi się mierzymy, wynikają z sytuacji gospodarczej oraz czynników niezależnych od naszej woli, a nie ze złych intencji.”. 

Policja szuka pokrzywdzonych 

Katarzyna Wojciechowska, z-ca prokuratora rejonowego w Nowej Soli informuje, że w sprawie spółki od czerwca toczy się powstępowanie w prokuraturze. 

– Dochodzenie jest w toku, gromadzone są dowody, przesłuchiwani świadkowie, ustalani kolejni pokrzywdzeni. Po zgromadzeniu pełnego materiału dowodowego możliwym będzie podjęcie decyzji co do ewentualnego przedstawienia zarzutów. – napisała prokurator. Policja z Nowej Soli prosi osoby pokrzywdzone o zgłaszanie się.

Ponoć policja ma blisko 40 osób na liście do przesłuchania. Klienci spółki opowiadają, że przy propozycji układowej dowiedzieli się, że w grupie, która płaciła ale nie wykonano dla nich mebli liczy 22 osoby, a ich wierzytelność to 240 tys. zł. A podobno jest też spora grupa, która  się nie zgłosiła, nie wierząc, że uda im się cokolwiek odzyskać. 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz