Strona główna » Cierpliwość została nagrodzona i Promień zainkasował 3 punkty

Cierpliwość została nagrodzona i Promień zainkasował 3 punkty

przez Adam Sommerfeld

W 5. kolejce zielonogórskiej Klasy Okręgowej Promień Żary dopisał kolejne trzy punkty do swojego konta, pokonując na wyjeździe Pogoń Wężyska 3:1. Choć gospodarze próbowali napsuć krwi faworytowi, to ostatecznie to podopieczni Piotra Makowskiego mieli ostatnie słowo – i to aż dwa razy.

Zaczęło się szybko i efektownie. Już w 8. minucie Bartek Pruchniak przypomniał wszystkim, że najlepiej piłkę ogląda się zza siatki, a nie przed nią, i dał Promieniowi prowadzenie. Wydawało się, że pójdzie gładko, bo kilka minut później „Pruchy” znów stanął oko w oko z golkiperem Pogoni, ale tym razem pojedynek przegrał. Przez kolejne 20 minut Promień budował w pocie czoła sytuacje, ale żadnej z nich nie potrafił wykorzystać. Frustracja wzrastała, a gdy w 23. minucie gospodarze wyrównali stan meczu na 1:1, sięgnęła zenitu.
Pogoń na papierze ma naprawdę silny skład. Kilku zawodników ze znanymi nazwiskami, teoretycznie powinno robić różnicę, lecz na boisku to Promień dyktował tempo. Problem w tym, że w bramce gospodarzy stał Adrian Sala, który miał dzień, w którym można by go śmiało ustawić nawet przed armatą załadowaną piłkami, a i tak żadna by nie wpadła. Ratował Pogoń raz po raz, a goście zaczynali wyglądać na coraz bardziej zdenerwowanych.
Końcówka dla Promienia
Na szczęście dla Promienia pod koniec spotkania miejscowi opadli z sił i w 79. minucie Marcin Mościcki minął rywali na polu karnym jak tyczki chmielu i w końcu strzelił gola na 2:1.  Do końca spotkania pozostało jednak10 minut i trzeba było być bardzo skoncentrowanym. Zwłaszcza, że Marcel Sadowski, był średnio rozgrzany, bo przez 40 minut drugiej połowy opalał się w zachodzącym słońcu. Jednak Pogoń nie mogła wykrzesać nawet resztek sił i zagrozić bramce Promienia. Za to, żeby nie było wątpliwości, w doliczonym czasie, dopiero co wprowadzony z ławki, Kacper Michalczuk, huknął z dystansu i ustalił wynik spotkania na 3:1. Promień wygrał i pokazał, że cierpliwość to nie tylko cnota, ale też dobra taktyka.
Wypowiedzi po meczu
Kapitan Promienia, Krzysztof Wiliński: -Ciężki był to dla nas mecz pod względem braku skuteczności pod bramką przeciwnika. Dosyć szybko udało nam się otworzyć wynik, po czym stworzyliśmy sobie cztery kolejne stuprocentowe sytuacje, których nie wykorzystaliśmy i skończyło się to bramką wyrównującą do szatni. W drugiej połowie poprawiliśmy skuteczność i dołożyliśmy kolejne dwie bramki. Finalnie kończąc mecz wynikiem 3:1 pozostaje spory niedosyt. Jako drużyna musimy skupić się na poprawie skuteczności, stwarzamy sobie dużo sytuacji i musimy je wykorzystywać.
Piotr Makowski, trener Promienia Żary: -Mecz pod pełną kontrolą, ale nie szło to w parze ze skutecznością. Powinniśmy zamknąć to spotkanie do 17. Minuty, strzelając cztery bramki, ale tego nie zrobiliśmy i na dodatek przeciwnik wyrównał przed przerwą. W drogiej połowie w pełni kontrowaliśmy grę niestety wciąż brakowało skuteczności. Nasza determinacja i chęć zdobycia gola przyniosła efekt w 80 i 92 minucie ci pozwolili nam zainkasować komplet punktów.
Adrian Sala, bramkarz Pogoni Wężyska: -Wyszliśmy na mecz mocno zmotywowani, z chęcią wywalczenia trzech punktów, po dwóch porażkach z rzędu. Niestety to się nam nie udało, bo Promień postawił nam mocne warunki, praktycznie przez cały mecz zmuszając nas do niskiej obrony , Po bramce wyrównującej, Promień zaczął dominować, zmuszając nas do niskiej. Wydaje mi się, że nasi przeciwnicy wygrali zmianami ten mecz. Nasze braki kadrowe pokazały, że przez cały mecz nie można się praktycznie bronić.

Zapraszamy do galerii zdjęć

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz