Grający w zielonogórskiej Klasie Okręgowej, Promień Żary, sensacyjnie pokonał w meczu Pucharu Polski faworyzowaną Stal Jasień, która od tego sezonu uczestniczy w rozgrywkach Betclic 3. Ligi.
Na stadionie przy Z38 Stal miała rozpocząć swój marsz do wojewódzkiego finału PP, a może nawet wyżej… Niestety plan wziął w łeb, bo ekipa Piotra Makowskiego wyszła tylko na boisko i zrobiła swoje. Tylko. Czy aż?
To miał być mecz rehabilitacyjny jak turnus w sanatorium w Ustroniu Morskim. Stal Jasień miała przyjechać do Żar i zamieść rywali na szufelkę. Wcześniej oczywiście zmielonych na proch i pył. Dlaczego? Trzecioligowy beniaminek nie wystartował dobrze w rozgrywkach. Dwie porażki- ze Ślęzą 0:2 i Zagłębiem II Lubin 2:7, zrobiły rysę wielkości A4 na pieczołowicie budowanym wizerunku. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że Stal czekała na sygnał startera, podczas gdy konkurencja dawno już wręczała sobie medale. Promień cichutko przygotował się do starcia z „kolosem”. Wszak zespół z okręgówki miał być zaledwie przystankiem na drodze Stalowców. Tym bardziej, że gospodarze przystąpili do meczu bez 5 podstawowych graczy(Wiliński i Skiba na urlopie, Korochoda, Łuszczewski, i Pietrusiak -kontuzje).
Stadion Promienia Żary dawno nie widział takich tłumów
Zaczęło się całkiem obiecująco. Podopieczni Tomasza Leszczyńskiego chcieli za wszelką cenę zmazać niekorzystny obraz po dwóch ligowych wpadkach. Przez pierwsze 10 minut. Przeprowadzili 2 groźne sytuacje, po których teoretycznie powinny paść gole. Jednak Jacek Fleszar w bramce Promienia postanowił zabawić się w superbohatera. Nie wpuścił gola i dał szansę swoim kolegom.

Po kwadransie miejscowi stwierdzili, że pora zakończyć uprzejme przyglądanie się i zaczęli się odgryzać faworyzowanym rywalom. Co rusz nękali obronę Stali. W 20. minucie Marcin Mościcki miał szansę na otwarcie wyniku, zostawił człapiących obrońców Stali daleko w tyle i strzelił, ale bramkarz Stali wybił. W 25. – deja vu, ale tym razem Mościk zrehabilitował się i wsadził piłkę do siatki. Potem Stal zaczęła wyglądać, jakby nagle ktoś zmienił im poziom trudności na „legendarny”. Pogoda dodała swoje i obie jedenastki spoglądały z niemą prośbą w oczach na sędziego Dawida Kuźmiaka, czekając na końcowy gwizdek.
Po zmianie stron to, o dziwo, Promień wyszedł na boisko bardziej zmotywowany i lepiej ustawiony taktycznie. Żaranie mieli jasny cel: utrzymać korzystny wynik, a jak się uda to dobić rywali. Ustawili przed własną bramką „piętrowy autobus”, zatrzasnęli drzwi i ani myśleli kogokolwiek do niego wpuszczać. Stal nie miała żadnego pomysłu(ani biletu), jak dobrać się do skóry gospodarzom. Stal waliła głową w mur, a ich jedynym pomysłem była „laga” w kierunku pola karnego gospodarzy – tak subtelna, jak rzucenie cegłą w skrzynkę na listy. Promień grał bardzo mądrze i efektywnie. Defensywa pod wodzą Karola Łyczko spisywała się rewelacyjnie, więc wypadało to wykorzystać. Tuż po przerwie Mościk znów miał szansę na wpakowanie piłki do siatki. Wykonał rajd wzdłuż pola karnego i przy biernie statystujących defensorach Stali, oddał mocny strzał, ale znów Gerasimov wyszedł z tej potyczki obronną ręką. W 72. Minucie na boisku pojawił się Karol Scandola. Pojawił się i postanowił zagrać vabank. W ciągu 5 minut przetestował boleśnie szybkość i odporność na stres obrońców Stali. Rachunek wyniósł 2:0 na korzyść Scandiego. Promień wygrał zasłużenie 3:0 i odprawił z kwitkiem trzecioligowca.

-Od początku nie spodziewaliśmy się łatwego meczu byliśmy zmotywowani i realizowaliśmy plan założony przez trenera. Od razu staraliśmy się narzucić tempo gry, co skutkowało strzeleniem pierwszej bramki i kreowaniu innych sytuacji bramkowych. W drugiej połowie kontynuowaliśmy założony plan, dlatego udało nam się zamknąć mecz, dzięki walce całego zespołu do końca-komentuje strzelec dwóch bramek dla Promienia.
Promień Żary-Stal Felgenhauer Jasień 3:0.
Bramki: 26. minuta Marcin Mościcki, 80. i 86. minuta Karol Scandola.

Promień Żary: Jacek Fleszar (B), Karol Łyczko (C) – Radosław Romanowski, Adam Durys (M), Michał Kochanowski, Bartłomiej Pruchniak (85’Michał Łoziński), Marcin Mościcki (62’ Bartosz Wawrzyniak), Kornel Szymański (72’Karol Scandola), Jakub Femlak, Wojciech Fink (62’ Michał Olkiewicz ), Rafał Bryczkowski ( 72’ Maksymilian Polus).
Stal Jasień: Maksym Gerasymov (B) – Patryk Jasiak (46’ Wiktor Maliszewski), Błażej Chyszpolski, Dawid Kaczor(C), Pavlo Volk, Paweł Szumiński, Bartosz Dziemidowicz (73’ Jakub Malec), Krystian Wenerski, Igor Jopek (80’ Dawid Kanikowski), Jakub Chojnacki (46’ Szymon Tarkowski), Julian Mordasiewicz (46’ Kamil Kurianowicz).