Prezydent Jacek Milewski powiedział, że miasto ma na sprzedaż nieruchomości za 40 mln zł. Roman Wilant poprosił o wykaz.
Wilantowi nie dawało spokoju to, co usłyszał od prezydenta podczas ostatniej komisji. W budżecie na 2024 znalazł zapis, że ze sprzedaży majątku skarbnik przewiduje aż 12,8 mln zł dochodu. – Co chcemy sprzedać, żeby tyle uzyskać? – pytał radny.
– Chociażby teren przy S3 – odpowiedział Milewski. Dodał, że wartość majątku miejskiego, który jest przygotowywany do sprzedaży to ok. 40 mln zł. 
Jakie to nieruchomości posiada miasto, które są warte 40 mln zł? Chciałbym poznać dokładną wycenę każdej z nich, z ceną za metr kwadratowy. Kto i kiedy robił kosztorys? Które nieruchomości będą wskazane jako pierwsze do sprzedaży? – z tymi pytaniami R. Wilant udał się do prezydenta. Ale J. Milewski nie ma w zwyczaju szczegółowo odpowiadać na czyjekolwiek pytania. Wymienił radnemu, że do sprzedaży są przeznaczone działki przy drodze ekspresowej S3, w sąsiedztwie Ronda Województwa Lubuskiego, przy ul. Zamiejskiej, ul. Mazowieckiej i ul. Małopolskiej. Nie wskazał jednak które.
„Operaty szacunkowe wykonane są przez rzeczoznawcę majątkowego bezpośrednio przed wystawieniem nieruchomości na sprzedaż” – odpisał na drugie pytanie J. Milewski.
Najlepsza odpowiedź padła jednak na ostatnie z pytań. Skoro w budżecie zapisany jest dochód 12,8 mln zł ze sprzedaży majątku, to R. Wilant chciał wiedzieć, która działka idzie jako pierwsza na przetarg. „Nieruchomości wystawiane/przygotowywane są do sprzedaży w zależności od zainteresowania” – odpisał mu J. Milewski.
A później brakuje milionów
Zainteresowanie radnego nie jest przypadkowe. W ub. roku w październiku już była taka sytuacja, że z budżetu trzeba było wyciąć inwestycje na 8 mln zł, bo miastu nie udało się sprzedać działek przy S3.
Podobne wątpliwości pojawiają się także w innych gminach. Monika Ostrowska, radna z gminy wiejskiej Nowa Sól też pytała władze gminy, na jakiej podstawie wpisują do budżetu dochody ze sprzedaży majątku. Ciekawiło ją, skąd skarbnik bierze kwoty tych nieruchomości. Radnej też odpowiadano, że ktoś robił operaty szacunkowe.
– Zastanawiam się, czy Regionalna Izba Obrachunkowa przy opiniowaniu budżetów zastanawia się, czy kwoty dochodu z majątku, które wpisują skarbniczki są w ogóle realne – mówi R. Wilant. I dodaje, że przecież w ten sposób poprawia się wynik budżetu.
27
Poprzedni artykuł