Strona główna » Janusz Gajdamowicz ze wsi Solniki był kiedyś strażakiem

Janusz Gajdamowicz ze wsi Solniki był kiedyś strażakiem

przez imperia

Kiedyś nie było wysięgników, więc strażacy ochotnicy przywiązywali się linami jeden do drugiego i w ten sposób walczyli z ogniem na wysokościach. – Było niebezpiecznie – przyznaje pan Gajdamowicz.
J. Gajdamowicz poprosił kierownika dawnego PGR-u, który działał kiedyś w Solnikach (wieś w gminie Kożuchów), by poświadczył, że w tej wsi działała też kiedyś OSP. Potrzebował tego poświadczenia w związku z ubieganiem się o dodatek do emerytury, który przysługuje byłym druhom. Jak się okazuje, po straży pożarnej w Solnikach nie ma już niemal śladu. Świadkowie, którzy pamiętaliby czasy, gdy zakładano tu OSP, żyją raptem dwaj. To Gajdamowicz i właśnie wspomniany kierownik. Przygotowania do ubiegania się o dodatek skłoniły J. Gajdamowicza do wspomnień.
Mogliśmy zginąć 
– Miałem chyba 14 lat, gdy we wsi wybuchł pożar – opowiada. – W Wielkanoc płonął dom sąsiadów. Pobiegłem tam i podglądałem, jak druhowie z naszej OSP, w tym mój starszy brat, walczą z ogniem. Pomagałem zwijać węże – J. Gajdamowicz podkreśla, że chyba właśnie wtedy postanowił wstąpić do OSP, gdy dorośnie. I wstąpił.
Strażakiem ochotnikiem (później komendantem) był nie tylko w Solnikach, ale też w Nowej Soli, w zakładach pracy, w których kolejno był zatrudniony, czyli w Dozamecie i Polmo. Wspomina pożary, te największe, które gasił. – W pobliżu wsi Solniki, w Dziadoszycach, była składnica drewna. Tak wielka, że leżały tam tysiące kubików. I ona się zapaliła. Coś strasznego – wzdycha. Przed oczami ma też pożar w hali Dozametu, nad żeliwiakiem, czyli piecem do wytopu żeliwa. – Płonął dach. Pięciu nas gasiło, powiązanych linami. Koło pieca stała kadź z rozgrzanym żeliwem. Było bardzo niebezpiecznie. Jeden niewłaściwy ruch i mogliśmy zginąć.
Wozem konnym 
J. Gajdamowicz spogląda dziś na strażaków ochotników z okolicznych wsi, spogląda na ich mundury, na wozy strażackie, na nowoczesny sprzęt, na łodzie motorowe… – I pomyśleć, że my, w Solnikach, do pożarów jeździliśmy wozem zaprzęgniętym w parę koni – opowiada. – Telefon we wsi były tylko jeden, u komendanta OSP. Na wieść o pożarze biegł do remizy i kręcił korbką. W ten sposób uruchamiał syrenę. Gospodarze biegli wtedy po swoje konie i ten, który przybył pod remizę jako pierwszy, zaprzęgał do wozu i jechał z nami do pożaru jako woźnica.
J. Gajadmowicz pamięta drewniane drabiny, ciężkie, gumowe węże, pamięta, że nie było wysięgników, więc strażacy ochotnicy przywiązywali się linami jeden do drugiego i w ten sposób walczyli z ogniem na wysokościach. – Nie mieliśmy nawet porządnych mundurów, rękawic, butów… – wylicza. – To się zmieniło dopiero z czasem. Organizowaliśmy zabawy, chodziliśmy też po wsi i prosiliśmy o datki. Za zebrane pieniądze kupowaliśmy nowe wyposażenie. Pomagała gmina.
Rolniczą przyczepą
W drugiej połowie lat 70. do remizy w Solnikach zawitała nowoczesność. – Od państwowej straży dostaliśmy przyczepę, rolniczą, taką jak na wykopki, wyposażoną jednak w sprzęt strażacki i ławki – kontynuuje opowieść. – Gdy wybuchał pożar, wskakiwaliśmy na tę przyczepę. Miejscowy PGR wypożyczał nam ciągnik. I pędziliśmy do pożaru – w tym momencie J. Gajdamowicz podkreśla, że oczywiście nie była to taka prędkość, z jaką do pożarów dociera się dzisiaj, ale z pewnością ciągnik był szybszy od koni.
– I taka to historia strażaka wiejskiego – uśmiecha się J. Gajdamowicz. – Wstąpiłem do OSP, bo ja zawsze lubiłem pomagać ludziom i się udzielać – podkreśla.
Warto upamiętnić 
Straż w Solnikach przestałą istnieć na przełomie lat 80. i 90. Brakowało chętnych do bycia druhem. Poza tym w okolicznych, większych wioskach ochotnicze straże rozwijały się prężniej. – Jedyna pamiątka, jaka nam została, to dawna remiza – J. Gajdamowicz prowadzi pod niewielki budynek z cegły, z resztkami drewnianej wieżyczki. Dziś stoi na posesji prywatnej, za betonowym płotem. – I pomyśleć, że tyle historii związanych jest z tym miejscem – wzdycha . – Może kiedyś, w przyszłości, uda się postawić tu choćby tabliczkę? Dla upamiętnienia, żeby młodzi wiedzieli.
 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz