– Przyjedźcie, zróbcie zdjęcia i pokażcie w gazecie, jak zasyfiony jest zabytkowy park w Borowie Wielkim – poprosiła mieszkanka. Pojechaliśmy. Zrobiliśmy zdjęcia. Jest tam jak w kuble na śmieci.
– Przyjemnie byłoby się przejść po parku, ale jest tak brudno, że nie chce się patrzeć. Katastrofa! – komentuje mieszkanka Borowa Wielkiego, która poprosiła nas o interwencję. Bywa, że słyszy od mieszkańców pytania o to, którędy wraca do domu. Odpowiada wtedy: „Ja chodzę przez ten zasyfiony park”.
Śmieci tyle, co ziemniaków na polu
Park częściowo okala stary mur. W murze są dziury, którymi mieszkańcy wchodzą na teren parku. – Chodzą tamtędy do kościoła, do sklepu, bo jest bliżej – opowiada mieszkanka, która poprosiła nas o interwencję. – Owszem, we wsi stoją śmietniki – przyznaje. – Ale są tacy ludzie, którzy biorą worki ze śmieciami i wyrzucają do parku, w krzaki. Albo idą, coś jedzą lub piją, a papiery i butelki wyrzucają w parku. To ludzie tak syfią, bo przecież śmieci tam same nie przyszły. A że nad parkiem nikt nie sprawuje kontroli, no to hulaj dusza, piekła nie ma! – złości się nasza rozmówczyni. Jej słowa nie są na wyrost. Spacerujemy parkowymi alejami i mijamy kolejne śmieci. Jest ich tyle, co ziemniaków na polu!
Śmieci to nie wszystko
– Widziałam, jak ludzie [paywall] wycinają tam drzewa – kontynuuje mieszkanka, która poprosiła nas o interwencję. – Jeden chłop wyciął sobie duże drzewo i jak gdyby nigdy nic zataszczył pod swój dom! Albo wielkie konary od dębów odcina i też targa pod dom! A przecież to stare drzewa, więc pewnie zabytkowe. Wszędzie trąbią, że węgla zimą nie będzie. Tylko czekać, aż znajdą się tacy, którzy pójdą zimą z siekierami i piłami do parku! – alarmuje mieszkanka, wieszcząc czarną przyszłość. – Dlaczego tym się nikt nie zajmuje? – pyta. – Dlaczego nikt się nie interesuje? Policja? Raz zadzwoniłam na policję, bo jeden z mieszkańców palił opony za domem. Przyjechali i dostałam pouczenie, że to ja powinnam temu mieszkańcowi sprawę sądową założyć. Ale z jakiej racji ja mam takie sprawy zakładać? A od czego są te wszystkie urzędy? Od czego jest ochrona środowiska? Dobrze, zareaguję, założę sprawę za te drzewa i śmieci w parku. I wtedy sprawcy, czyli mieszkańcy, nie dadzą mi żyć i szyby mi powybijają, albo coś gorszego!
Właściciel zapadł się pod ziemię
Kto powinien nadzorować park? Kto powinien tam dbać o czystość? – My musimy reagować na to, co szkodzi bezpośrednio zabytkowi – odpowiada Barbara Bielinis-Kopeć, wojewódzka lubuska konserwator zabytków. – Zatem jeśli dochodzi na terenie parku do nielegalnej wycinki drzew, to sprawą powinien zająć się właśnie konserwator – wyjaśnia. – Natomiast śmieci, to nie jest nasza sprawa, za utrzymanie porządku na posesji odpowiada właściciel, a przypilnować go powinna gmina – w tym momencie Bielinis-Kopeć odsyła nas do urzędu gminy w Nowym Miasteczku, a konkretniej – do burmistrz Danuty Wojtasik.
– Wielokrotnie próbowaliśmy skontaktować się z właścicielem, słaliśmy pisma, ale ten jakby zapadł się pod ziemię – komentuje Wojtasik. – Bez właściciela nie możemy wejść na ten teren, pozostajemy bezradni. A przecież problemem jeszcze większym niż śmieci są przerośnięte, często suche gałęzie, które stwarzają zagrożenie – dodaje burmistrz.
Park należy do Fundacji Reemigracja z siedzibą w Bytomiu Odrzańskim. Niestety, właściciele są nieuchwytni. Numer telefonu, podany w internecie, milczy.
Robią co chcą
Burmistrz Wojtasik przypomina, że to przecież konserwator zabytków, kiedyś, przed laty, sprzedał ten zabytkowy teren w prywatne ręce. Dziś zabytek jest w rękach spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. – To w zasadzie żadna odpowiedzialność, mogą robić co chcą – wzdycha Wojtasik.
Bielinis-Kopeć przyznaje, że z zabytkiem są duże problemy, że właściciel nie zabezpieczył w należyty sposób pałacu, a ten popada w coraz większą ruinę. – Sprawa pałacu jest w prokuraturze – nadmienia Bielinis-Kopeć.
Słusznie powiedziała mieszkanka, która poprosiła nas o interwencję, że śmieci same do parku nie przyszły. Wyrzucają je mieszkańcy Borowa Wielkiego. Zatem, skoro śmiecą, to może teraz posprzątają. No chyba, że wolą, żeby park w przyszłości został zamknięty na cztery spusty.
20
Poprzedni artykuł