– Po 1,5 km miałem już dość, a przede mną była do pokonania jeszcze wielka góra. Sędziowie mówili, żebym lepiej zszedł z trasy – opowiada Eugeniusz Tatarynowicz (82 l.) z Nowego Miasteczka, który właśnie wrócił z Mistrzostw Świata w Nordic Walking.
Mistrzostwa odbyły się w sobotę (3.09.) w Szklarskiej Porębie. – Startowało 16 państw. W mojej kategorii wiekowej, czyli 80 plus, było pięciu zawodników. Sami Polacy – opowiada Eugeniusz.
Wspomina, że była piękna pogoda, ale organizatorzy przygotowali bardzo trudną trasę. – Do pokonania mieliśmy 5100 metrów, ale pierwsza połowa była cały czas pod górkę. Rywale od razu mi uciekli – wspomina E. Tatartnowicz.
– Po 1,5 km miałem kryzys, a przede mną wyrosła wielka góra. Trzeba było się wdrapywać przez kolejne 900 metrów, a ja miałem już dość. Sędziowie mówili, żeby się zastanowił, czy chcę kontynuować i żebym lepiej zszedł z trasy. Nie poddałem się. Obawiali się chyba o moje zdrowie, dlatego zgodzili się, żeby tę część trasy szedł ze mną syn i mnie asekurował – wspomina Eugeniusz. [paywall]
Ostatecznie udało mu się ukończyć wyścig na czwartym miejscu. Zwyciężył 85-letni Bogdan Thomalla z Zabrza. – Potężny góral – wspomina Eugeniusz. Drugie miejsce zajął Roman Podorski z Tarnowa, a trzeci był Kazimierz Dura z Wrocławia. – Przegrałem z zawodowcami, bo oni wszyscy są zrzeszeni w klubach – dodaje.
Swój start przeanalizował w domu.
– Schrzaniłem pierwszy odcinek, bo później z górki szło mi się już bardzo dobrze. Nie byłem przygotowany na taką górkę. Niestety na co dzień trenuję tylko na płaskim terenie w lasach pod Nowym Miasteczkiem – przyznaje Eugeniusz.
Na mistrzostwach świata startował już trzeci raz. W 2013 roku w Jakuszycach zdobył nawet złoty medal. Zapowiada, że w przyszłym roku na mistrzostwach Europy też będzie chciał powalczyć o złoto.
33