Strona główna » Małgorzta: A jeśli ona chwyci za siekierę? Justyna: Nie chwycę!

Małgorzta: A jeśli ona chwyci za siekierę? Justyna: Nie chwycę!

przez imperia

– Moja siostra jest bardzo chora, a ja boję się, że zrobi krzywdę mnie i moim dzieciom – rozpacza Małgorzata. Policja i prokuratura, ze względu na stan zdrowia siostry, niewiele mogą zrobić. – Państwo ją chroni, a kto ochroni nas, jeśli ona przyjedzie z nożem lub siekierą? – pyta Małgorzata. – Ja nie jestem niebezpieczna – zaprzecza Justyna, siostra Małgorzaty. – Siostra mnie prowokuje. Nie dam się wymeldować z mieszkania – dodaje.
Mieszkanie, w którym Małgorzata, matka czworga dzieci, jest zameldowana od wielu lat, należy do miasta.
– Chciałabym je wykupić – mówi Małgorzata i zaznacza, że [paywall] na przeszkodzie stoi siostra, która również jest tam zameldowana. – Siostra od lat mieszka gdzie indziej, ze swoim partnerem. Nie dokłada do tego mieszkania ani złotówki. To ja płacę rachunki, to ja robiłam remonty – w tym momencie Małgorzata informuje, że aby mieć na te rachunki i remonty, pracuje w Niemczech. Kursuje między dwoma krajami. – Jestem w trakcie rozwodu, więc pewnie już dawno wróciłabym do Polski na stałe, ale wykryli u mnie guza piersi, był złośliwy, więc nie wróciłam ze względu na leczenie, które w Niemczech jest na lepszym poziomie – w tym momencie Małgorzata zapowiada, że wróci, jak tylko odzyska pełnię sił. Chce otworzyć w Polsce salon malowania paznokci.
Diabły i anioły 
– W czasie, gdy jestem z dziećmi w Niemczech, siostra wykręca zamki i jak gdyby nigdy nic, żyje w tym mieszkaniu, używa moich rzeczy – kontynuuje Małgorzata. Prezentuje kolejne zdjęcia. Można na nich zobaczyć stan mieszkania po wizytach siostry. Jest zdewastowane. Wszędzie leżą śmieci i ubrania, które siostra wyrzuca z szaf na podłogę i łóżko. Na łóżku, wśród ubrań, można dostrzec sprzęty kuchenne, na przykład ekspres do kawy. – Zamontowałam kłódki na drzwiach od szafek, ale niewiele to dało – wzdycha Małgorzata. Raz siostra wyniosła większość rzeczy i upchnęła w komórce. Majstrowała też przy zaworach od gazu.
– Z siostrą od dawna są problemy – wspomina Małgorzata. – Mama zmarła, gdy byłyśmy jeszcze dziećmi. Tata zaczął pić. Trafiłyśmy do rodziny zastępczej. Jak tata zachorował i w szpitalu musieli obciąć mu nogi, to wróciłam, żeby się nim zajmować do jego śmierci. Wkrótce wróciła też moja młodsza siostra. Matkowałam jej. Przepadała na całe dnie, zawalała szkołę. W końcu odkryłam, że nadużywa narkotyków. Próbowałam jej pomóc, przez kolejne lata woziłam do szpitala w Ciborzu, na odwyk do Międzyrzecza. Ale to niewiele dawało. Siostra widziała w ludziach anioły i diabły. Aniołem był ktoś ubrany na biało. Ktoś ubrany na czarno był diabłem. Raz zrobiła sobie jakby ołtarzyk, w którym postawiła tę figurkę – Małgorzata wskazuje na małego trolla, zabawkę jej dzieci. – Odprawiała jakieś dziwne tańce. Kiedyś, gdy przyjechałam z Niemiec, zastałam ją na klatce schodowej. Tańczyła w korytarzu w samych majtkach.
Kilka lat temu Małgorzata postanowiła wykupić mieszkanie, a wcześniej wymeldować siostrę.
– Zaczęła mnie traktować jak wroga, zaczęła być coraz bardziej agresywna w stosunku do mnie – kontynuuje Małgorzata. – Kiedyś potrafiła mnie za tę agresję przepraszać, mówiła, że niczego nie pamięta. Dziś już nie przeprasza. Z siostrą jest coraz gorzej – przekonuje.
Była niepoczytalna 
Owszem, Małgorzata wzywała policję, kilkukrotnie. W 2021 roku sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Nowej Soli. Prowadziła ją prokurator Oliwia Pszczołowska-Hajder. Dotyczyła uszkodzenia drzwi w mieszkaniu, a także przemocy. Siostra była podejrzana o to, że „naruszyła nietykalność cielesną (Małgorzaty – red.) poprzez szarpanie, kopanie i popychanie (…) oraz uderzenie bliżej nieustalonym przedmiotem, czym spowodowała u pokrzywdzonej obrażenia w postaci krwiaka łuku brwiowego prawego, stłuczenia okolicy stawu międzypaliczkowego bliższego palca V dłoni lewej, krwiaka tylnej powierzchni podudzia prawego oraz licznych powierzchniowych zadrapań dłoni lewej” – czytamy w dokumentacji.
Z prokuratorskich akt wynika, że siostra nie przyznała się do zarzucanych czynów. Wyjaśniła prokuratorce, że Małgorzata celowo ją prowokuje, że to Małgorzata jest agresywna.
„Wyjaśnienia podejrzanej są sprzeczne z materiałem dowodowym zgromadzonym w sprawie, w tym z zeznaniami świadków, w tym pokrzywdzonej, nagraniami dołączonymi do akt, opinią lekarską oraz pozostałym materiałem dowodowym zebranym w toku postępowania” – czytamy w dalszej części dokumentacji. Słowem – do agresji rzeczywiście dochodziło. Tymczasem prokurator Pszczołowska-Hajder umorzyła dochodzenie. Powód? „Podejrzana nie popełniła przestępstwa z uwagi na zniesioną zdolność rozumienia znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem”. Słowem – była niepoczytalna.
„Stan wyrównany”
– Lekarze już przed laty stwierdzili u mojej siostry chorobę psychiczną – wzdycha Małgorzata. Prezentuje dokumenty, między innymi prokuratorskie pismo sprzed roku. Cytuje kolejne fragmenty: „Zdaniem biegłych w czasie popełnienia zarzucanych jej czynów miała całkowicie zniesioną zdolność rozpoznania ich znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem, gdyż zarzucanych jej czynów dokonała w związku z istniejącą chorobą psychiczną. Biegli orzekli, że może stawać przed sądem, jednakże nie może prowadzić obrony w sposób rozsądny i samodzielny. Nadto w opinii biegli podali, że nie zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, iż w przyszłości może dopuścić się czynu zabronionego w znacznej społecznej szkodliwości w związku z istniejącą chorobą psychiczną. Nie wymaga ona stosowania środka zabezpieczającego. Widzi potrzebę leczenia psychiatrycznego, jej obecny stan psychiczny jest wyrównany, przyjmuje zalecane jej leki (…). Jednocześnie w aktualnym stanie zdrowia nie ma podstaw do zastosowania wobec niej środków zabezpieczających, a więc umieszczania w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, jak też zastosowania terapii ambulatoryjnej pod nadzorem sądu” – w tym momencie Małgorzata kończy cytować prokuratorskie pismo i prezentuje kolejne filmy, które niedawno nagrała telefonem. Widać na nich i słychać, jak siostra wrzeszczy na Małgorzatę, wyzywa ją i grozi, że ją „zapi…..li”.
Dzieci się boją
Gróźb z ust siostry Małgorzata wysłuchuje od kilku lat. Z roku na rok jest ich coraz więcej.
– Raz groziła mi, trzymając nóż – opowiada Małgorzata i się trzęsie. – Innym razem, jak mi groziła, sięgnęła po siekierę. Nie wiem, jakim cudem zdołałam się obronić. Siostra wie, że policja nic jej nie może zrobić. Czuje się bezkarna. Przekracza kolejne granice.
Dzieci Małgorzaty, czyli 16-letnia Julia, 13-letni bliźniacy Dorian i Natan i 8-letni Marcel, byli świadkami wielu wizyt cioci.
– Staliśmy w drzwiach – opowiada Julia. – Tak bardzo baliśmy się, że ciocia skrzywdzi naszą mamę…
Julia pamięta też niedawny powrót z Niemiec.
– Weszliśmy do mieszkania, a tam był straszny bałagan – wspomina. – Ciocia była w środku. Nagle zaczęła krzyczeć na mamę. Rzuciła się na nią…
Dzieci Małgorzaty boją się zostawać same w domu, boją się też wychodzić na dwór. Małgorzata zabroniła im otwierać drzwi. Sama również zachowuje najwyższą ostrożność, gdy wychodzi do miasta.
Kto nas ochroni? 
Blisko dwa tygodnie temu Małgorzata ponownie złożyła zeznania w Powiatowej Komendzie Policji w Nowej Soli, więc sprawa wróciła do punktu wyjścia.
– To spór długotrwały, między innymi o mieszkanie, ciężki do rozwiązania – komentuje oficer prasowa Justyna Sęczkowska. – Siostra rzeczywiście jest chora. Skierowaliśmy wniosek do sądu. Dotyczy wykroczenia. Całkiem niedawno sporządziliśmy kolejny wniosek i czekamy na jego rozstrzygnięcie. Niedawno pani Małgorzata złożyła też zawiadomienie o groźbach karalnych. Czynności w tej sprawie są prowadzone przez nasz oddział dochodzeniowo-śledczy – w tym momencie Sęczkowska podkreśla, że sprawę komplikuje choroba siostry. W komendzie słyszymy, że prawdopodobnie jedyną drogą w tej sprawie jest postępowanie cywilne i próba ubezwłasnowolnienia.
– Moja siostra jest bardzo chora, a ja boję się, że zrobi krzywdę mnie i moim dzieciom – rozpacza Małgorzata. Policja i prokuratura, ze względu na stan zdrowia siostry, niewiele mogą zrobić. – Państwo ją chroni, a kto ochroni nas, jeśli ona znowu przyjedzie z nożem lub siekierą? – pyta Małgorzata.
„Ona mnie prowokuje”
– Tak, jestem chora – przyznaje Justyna, siostra Małgorzaty. – Ale to nie jest moja wina. Ja miałam trudne dzieciństwo, rodzice byli alkoholikami, była straszna bieda i przemoc. Leczę się, jestem pod kontrolą lekarza, a w tych gorszych momentach jeżdżę do szpitala w Ciborzu, niekiedy na kilka miesięcy. To mi pomaga, wyciszam się tam. Często włącza mi się słowotok i nie panuję nad tym, co mówię. Ale ja nigdy nie skrzywdziłabym nikogo fizycznie i jestem przekonana, że nigdy nie groziłam siostrze ani nożem, ani siekierą. Muszę wykręcać zamki w mieszkaniu, bo nie mogą do niego wejść, chociaż jestem tam zameldowana. Siostra nie chce mi dać kluczy. Ona chce mnie wymeldować z mieszkania, ale ja na to nie pozwolę. Ona mnie prowokuje, dlatego używam słów, których nigdy nie chciałabym użyć. Ja nie chcę być bezdomna. Tak, mieszkanie jest zadłużone, ale od kilku miesięcy odpracowuję ten dług na robotach publicznych w mieście. Lubię tę pracę, bardzo mnie tam chwalą. Jest mi przykro, że siostra mówi, że ja jestem bałaganiara. Ja zawsze dbałam o rośliny na podwórku przed kamienicą, w której jest mieszkanie. A w pracy mówią, że nawet jednego chwasta na chodniku nie zostawię. Bardzo bym chciała dostać tę pracę na stałe, to pozwoli mi stanąć na nogi. Z siostrą na pewno nigdy się nie pogodzę, nienawidzę jej. Ale zależy mi na kontakcie z jej dziećmi. Najstarsza córka siostry za dwa lata skończy 18 lat. Chciałabym uzbierać pieniądze i sprezentować jej kurs na prawo jazdy.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz