Co jest większym problemem na drogach w Mirocinie Dolnym? Kierowcy jeżdżący pod wpływem, czy ci jeżdżący za szybko?
W poniedziałek (7.10) o 5.30 rano policjanci zatrzymali do kontroli drogowej audi. Za kierownicą siedział 58-letni mężczyzna, mieszkaniec gminy Kożuchów. – Miał 0,6 promila alkoholu, czyli zdarzenie zakwalifikowaliśmy jako przestępstwo – informuje Justyna Sęczkowska, oficer prasowa nowosolskiej komendy. – Zatrzymaliśmy prawo jazdy i skierowaliśmy wniosek o ukaranie do sądu.
Pół godziny później, o szóstej rano, również w Mirocinie Dolnym policjanci zatrzymali chevroleta. Za kierownicą siedział 52-letni mężczyzna, mieszkaniec powiatu nowosolskiego. – Miał niecałe pół promila, czyli kwalifikował się na wykroczenie – informuje Sęczkowska. – Zatrzymaliśmy prawo jazdy i skierowaliśmy wniosek do sądu.
Tego samego dnia, kilkanaście minut później, również w Mirocinie Dolnym, policjanci zatrzymali [paywall] opla. Za kierownicą siedział 38-letni mężczyzna z Nowej Soli. – Również miał prawie pół promila, więc zakwalifikowaliśmy zdarzenie jako wykroczenie – komentuje Sęczkowska. Zatrzymaliśmy prawo jazdy i skierowaliśmy wniosek do sądu.
Podsumujmy: w godzinę policjanci zatrzymali w Mirocinie Dolnym trzech kierowców, którzy jechali pod wpływem. – Rzeczywiście, jest problem z pijanymi kierowcami – potwierdza Sęczkowska. – Kierowcy, których złapano w Mirocinie Dolnym, najprawdopodobniej pili w niedzielę i nie zdążyli dobrze wytrzeźwieć. Dlatego to bardzo ważne, żeby po zakrapianej imprezie sprawdzać trzeźwość następnego dnia, zanim wsiądziemy za kierownicę – przestrzega Sęczkowska. – Można przyjść do naszej komendy i sprawdzić trzeźwość. Można też kupić takie urządzenie – w tym momencie Sęczkowska chwali Bytom Odrzański. Tam miejscowe władze zamontowały dwa urządzenia na terenie miasta i każdy może dmuchnąć.
Problemem szybka jazda
Może warto przeznaczyć fundusz sołecki Mirocina Dolnego na zakup urządzenia do pomiaru trzeźwości?
– Tylko gdzie takie urządzenie miałoby stanąć? – głowi się sołtys Krzysztof Raczykowski. – Zaraz ktoś ukradnie albo zniszczy.
Sołtys jest przekonany, że to nie mieszkańcy Mirocina Dolnego jeżdżą pod wpływem, tylko obcy. – Poza tym – komentuje – głównym naszym problemem są jednak kierowcy, którzy jeżdżą za szybko. Ograniczenie jest do 40 na godzinę, a ciężarówki pędzą nawet 70! Prosiłem policję i zarząd dróg wojewódzkich, żeby postawili przy drodze śpiącego sierżanta. Powiedzieli, że nie mogą. Ja na to, że stoi taki na przykład w Zatoniu. A oni na to, że tam kto inny jest zarządcą.
Sołtys zabiegał też o zrobienie odcinkowego pomiaru prędkości. – Powiedzieli, że im się nie opłaca!
W Mirocinie Dolnym dochodzi do kolizji i wypadków. – Sprawdzałem ze znajomym rowy – opowiada sołtys. – Nagle usłyszeliśmy świst i huk. Kierowca jechał za szybko, nie wyrobił na zakręcie i uderzył w drzewo.
Raczykowski wspomina też wypadek, w którym ucierpiała jedna z mieszkanek Mirocina Dolnego. Wyszła z domu, wsiadła na rower i potrącił ją samochód. – Minęły ponad trzy lata. Sąsiadka wciąż walczy o powrót do zdrowia, jest rehabilitowana – pomstuje sołtys.
24
Poprzedni artykuł