W gołębniku Mariusza Dybizbańskiego, piekarza z Nowego Miasteczka, mieszka wyjątkowa gołębica. Zdobyła złoto na światowych igrzyskach gołębi!
– Pod uwagę brano nie tylko loty z całego roku, ale też prezencję – podkreśla M. Dybizbański i wspomina igrzyska w Rumunii. – Jechałem tam dwanaście godzin. Podróż minęła szybko, bo wiedziałem już, po co jadę [paywall] . Jury oglądało gołębie zamknięte w klatkach. Wystawiało noty. Moja zdobyła najwyższe! Aż się nogi pode mną ugięły, gdy wywołali mnie na najwyższy stopień podium i puścili hymn Polski – M. Dybizbański odśpiewał hymn, a w jego czach zakręciły się łzy wzruszenia. – Przecież na takie osiągnięcie czeka każdy hodowca, a tytułu doczekają nieliczni. Wiele lat o tym marzyłem, piąłem się szczebel po szczeblu w hierarchii – podkreśla.
Gołębica po powrocie do Polski stała się popularna wśród hodowców. Na tyle, że pojawiały się nawet oferty kupna. – Nie skorzystałem, nigdy mojej gołębicy nie sprzedam – zarzeka się M. Dybizbański. Wartość czempionki ocenia na 25 tysięcy euro. Potwierdza, że były gesty uznania. Były też gesty zazdrości. – Pół na pół – ocenia.
Nie przytyła
Odkąd gołębica zdobyła najważniejszy gołębi laur świata, M. Dybizbański wypuszcza ją z gołębnika raz w roku, żeby rozprostowała skrzydła. – Wypuszczam rzadko, bo na gołębie w locie czekają liczne niebezpieczeństwa – w tym momencie hodowca z Nowego Miasteczka na myśli ma nie tylko warunki pogodowe, ale też drapieżniki, na przykład jastrzębie, które polują na mniejsze ptaki.
Brak lotów, to ryzyko przytycia. – Żeby nie przybrała na wadzę, stosuję specjalną dietę, lżejszą – hodowca uspokaja, że gołębica nic nie straciła i nie straci z nienagannej prezencji.
Obecnie najważniejszym zajęciem mistrzyni jest wysiadywanie jajek. Po mistrzostwach dostała nowego partnera. – Zmieniam jej partnerów co jakiś czas, żeby doczekać najlepszego potomstwa, które być może pójdzie w ślady matki – zaznacza.
Złotej klatki czempionce nie kupił. Gołebica mieszka tak, jak mieszkała, zanim zdobyła laur. Widocznie jej dobrze, skoro od powrotu z Rumunii zniosła już sześć jajek. Nie ma jeszcze imienia. M. Dybizbański na żadne się nie zdecydował. Wciąż czeka na podpowiedzi. Może Laura, skoro zdobyła najważniejszy laur świata?
35
Poprzedni artykuł