Strona główna » Odra znowu w niebezpieczeństwie! Wyciek z bazy paliw Orlenu w nowej Soli!

Odra znowu w niebezpieczeństwie! Wyciek z bazy paliw Orlenu w nowej Soli!

przez imperia

Coś się dzieje nad Odrą – alarmuje nas we wtorek przed południem czytelnik z Nowej Soli. Biegniemy do portu. Na moście czujemy swąd ropy. Na kanale pod mostem dostrzegamy wielką plamę. Z minuty na minutę rośnie…
Po chwili przyjeżdżają strażacy nowosolskiej PSP z komendantem Tomaszem Duberem na czele. Przyjeżdżają też policjanci. Na miejscu pojawia się Mirosław Ganecki, czyli Lubuski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. I przedstawiciele Wód Polskich.
Służby postawił na nogi wędkarz z nowosolskiego koła numer 2. To on jako pierwszy zauważył plamę. – Od rana ciągnęła się do tamtych słupków – wskazuje na oddaloną o 200 metrów przystań. – Pan tu wędkuje i je te ryby? – pytamy. – Jeść? Nigdy w życiu!
Strażacy bronią Odry. Między brzegami kanału rozciągają specjalny rękaw, żeby toksyczne substancje nie przedostały się do rzeki. – Plama jest na tyle duża, że istnieje takie zagrożenie – potwierdza nam komendant Duber.
Plama i smród ropy prowadzą nas na teren nowosolskiego terminalu Orlenu. Dostrzegamy tam Dawida Latosiego, szefa terminalu, jak pochyla się nad kanałem. – To plama historyczna, poniemiecka – broni się.
Paliwa w tym miejscu składowane są od XIX wieku. Ziemię nasączoną ropą od dziesięcioleci odgradza od kanału tama przeżarta rdzą. Coraz częściej pojawiają się nieszczelności.
– Nie mam dokumentacji, nikt tego nie odkopywał. Jestem w kontakcie z prezydentem (Jackiem Milewskim, prezydentem Nowej Soli – red.), żeby jakieś koncepcje opracować dla nabrzeża – w tym momencie Latosi zaznacza, że nabrzeże, owszem, podlega Orlenowi, ale kanał, do którego wycieka ropa, jest terenem miasta.
– Orlen, to bogata firma! Nie stać was na zamontowanie skutecznych zabezpieczeń? – pytamy Latosiego.
– Działam z tym od półtora roku, a pracuję tu trzy lata – odpowiada. – Zrobiłem tyle, ile mogłem. Chcę współpracować z urzędem miasta, bo, póki co, mamy tu trochę dziki teren.
Od urzędników i strażaków, którzy przybyli na miejsce, dowiadujemy się, że ropa wycieka od wielu lat. – I jest o tym cicho, tak jakby sprawa była tuszowana – komentują ludzie. Półtora roku temu przy zardzewiałej tamie pracowali nurkowie. Fragment tamy ogrodzili wtedy specjalnymi rękawami. To jednak prowizoryczne zabezpieczenie.
– Od marca ropa cieknie niemal bez przerwy – informuje nas jeden z urzędników. Prosi o anonimowość. – Nie rozumiem, dlaczego Orlen, miejskie władze i urzędnicy różnych instytucji nie potrafią tego zatrzymać – denerwuje się nasz rozmówca. – Niby tłumaczą to brakiem zgód, porozumień, dokumentacji, pieniędzy… Jasne, na projekt i uzgodnienia można czekać na przykład trzy miesiące. Ale nie latami! To przecież ropa, toksyczna substancja! Mieliśmy już w tym roku katastrofę na Odrze. Szykują nam kolejną!?
Zdaniem wędkarza, który wszczął alarm, poprzednie wycieki nie były tak duże, jak ten wtorkowy. Ale były. Wtedy nikt nie zakładał rękawów oddzielających kanał od Odry. Możliwe, że toksyczne substancje wpływały do rzeki. I nikt nie reagował.
We wtorek strażacy rozłożyli przy przeciekającej, zardzewiałej tamie zapory płaszczowe. Inspektorzy WIOŚ pobrali próbki do badań.
Do tematu, po kolejnych ustaleniach, na pewno wrócimy.
Michał Szczęch

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz