Pyta Jakub Kosiak, ojciec niepełnosprawnej Oli. Od miesięcy szuka dla niej ośrodka w Nowej Soli. – Czuje się wykluczony społecznie. Sytuacja jest taka, że prawdopodobnie zostanę zmuszony do rezygnacji z pracy – mówi.
Ola ma 23 lata. Od urodzenia jest upośledzona umysłowo. Stwierdzono u niej schizofrenię. Wymyśla osoby i miejsca, które nie istnieją. Całą edukację przeszła w szkołach specjalnych. W czerwcu jej nauka dobiegnie końca. Ojciec Oli od kilku miesięcy szuka w Nowej Soli ośrodka do którego mógłby zapisać córkę.
Próbował już na warsztatach terapii zajęciowej. – Zajęcia prowadzi prywatne stowarzyszenie. Mają nawet mini autobus, który dowozi uczestników. Ola miałaby zapewnione wyżywienie, a także zajęcia do 14.00-15.00. Problem w tym, że na liście oczekujących jest 9 osób, a przewidywalny czas rozładowania kolejki to trzy lata – mówi Jakub.
Udał się też do środowiskowego domu pomocy, który powstał w Centrum Aktywności Społecznej. – Tam przyjmują osoby z pewnymi zaburzeniami psychicznymi. Zabrzmi to dziwnie, ale na szczęście moja Ola ma takie zaburzenia i byłaby szansa, że się tam dostanie. Byłem tam parę miesięcy temu i były trzy miejsca, ale ostatnio dowidziałem się, że się rozeszły. Czyli znów czeka nas kolejka – mówi. Środowiskowy dom zorganizowało miasto. – Jest świetlica, obiad, też całodniowe zajęcia, tylko brak wolnych miejsc – mówi ojciec Oli.
Dowiedział się, że dla osób, które nie dostały się na warsztaty terapii zajęciowej Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy organizuje warsztaty. – One się chyba nazywają Terapia 25 plus. Ale problem jest taki, że aby się tam dostać trzeba mieć skończone 25 lat. Ola ma 23. No i one są popołudniami – mówi.
Nie chcę udawać innego mieszkańca
Jakub tłumaczy, że w Nowej Soli nie ma już alternatywy. – Co innego w Zielonej Górze. Gdybym się tam zameldował, to dla Oli znalazłoby się miejsce na warsztatach. Jest tam o wiele większa dostępność. Ale to przekraczałoby pewien poziom upokorzenia, żebym musiał udawać mieszkańca innego miasta, żeby znaleźć warsztaty dla córki. Przecież Nowa Sól to trzecie miasto w województwie – mówi Jakub.
Dodaje, że warsztaty terapii zajęciowych powinny przygotowywać osobę niepełnosprawną do podjęcia pracy, ale w mieście powinna powstać także świetlica dla osób, które nie są w stanie pracować. – Ja nie widzę mojej Oli, żeby ona była w stanie podjąć jakąś pracę – mówi.
Jakub pracuje jako nauczyciel techniki w dwóch szkołach w Zielonej Górze i w jednej w Nietkowie. Równolegle robi też studia z edukacji muzycznej.
– W tym momencie czuje się wykluczony społecznie, bo jestem zmuszony do rezygnacji z pracy. Nie wiem, czy miasto dostrzega w ogóle problem takich ludzi jak ja. Sam jestem ciekawy, czy jak bym poszedł do urzędu i powiedział, że chcę założyć świetlicę to, czy ktoś by mi pomógł? Czy miasto w ogóle by zareagowało? – dodaje.
27
Poprzedni artykuł