Do komendy Straży Miejskiej w Nowej Soli wszedł mężczyzna i zgłosił, że w jednym ze sklepów nie ma żadnej obsługi. To była okazja dla złodzieja.
Wszystko wydarzyło się kilka tygodni temu ok. 9.00 rano. Na komendę przyszedł podróżny, który czekał na pociąg. – Mężczyzna był zaniepokojony, bo wszedł do sklepu i mimo, że wołał obsługę, to nikt nie przychodził z zaplecza. Powiedział nam, że sklep jest otwarty i każdy może do niego wejść i w każdej chwili coś wynieść. To była okazja dla złodzieja – opowiada Dariusz Rączkowski, komendant Straży Miejskiej w Nowej Soli.
Komendant poszedł na miejsce razem z zastępcą. Na zapleczu znaleźli młodego mężczyznę, który spał twardym snem. – Kiedy udało się go obudzić okazało się, że był wczorajszy – mówi komendant. Strażnicy przebadali go alkomatem i wyszło, że miał 0,2 promila. Kazali zamknąć mu sklep. Po jakimś czasie przyjechała po niego żona. Sklep ponownie otwarto po południu, ale pracownik już nie wrócił do pracy.
Komendant wspomina, że w trakcie interwencji zastał w sklepie młodą dziewczynę, która z torebką wypchaną produktami już chciała wychodzić. – Tłumaczyła, że idzie do kasy. Kazałem jej wyciągnąć z torby wszystkie produkty – mówi D. Rączkowski.
35
Poprzedni artykuł