– Nikt nie potrafił mi pomóc, aż znalazła się jedna mądra kobieta. Chciałem jej bardzo podziękować – mówi Bogusław Bogusz, emeryt z Nowej Soli.
Pan Bogusław mieszka w kamienicy przy ul. Szkolnej w Nowej Soli. Najemcą lokalu jest od 1946 roku.
– Nigdy nie miałem problemu z wilgocią w mieszkaniu. Ale po powodzi w 1997 roku wszystko się zmieniło. Wtedy w piwnicy przez dwa miesiące stała woda – wspomina nowosolanin.
Od tamtego czasu problem zalanej piwnicy wracał cyklicznie. Po większych deszczach za każdym razem wybijało szambo.
– „Przy opadach deszczu wszystkie fekalia wypływają spod klapy studzienki do pomieszczenia piwnicznego. Fekalia zalewają pomieszczenie sięgając nawet do 30 cm i tworzy się w piwnicy szambo” – opisywał pan Bogusław w listach do Zakładu Usług Mieszkaniowych.
Smród to nie był jedyny problem, bo ściany nasiąkały wilgocią, która przenosiła się do mieszkania pana Bogusław.
– To w pewnym stopniu zagrażało też fundamentom budynku – mówi emeryt z Nowej Soli.
Do wykonania
Sytuacja jeszcze się pogorszyła kiedy w budynku przybyło lokatorów.
– Instalacja nie nadążała odprowadzać takiego naporu ścieków – wspomina nowosolanin.
Do ZUM-u pisał od 2007 roku. Sprawą zainteresował też Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Inspektor nakazał zarządcy oddzielić rury odprowadzające deszczówkę od sieci kanalizacyjnej.
– Nikt nie potrafił mi pomóc. Przychodzili kolejni specjaliści i kręcili nosem, że tu trzeba dużo pieniędzy, żeby to poprawić. Przyszedł nawet jakiś urzędnik z miasta, to tylko powiedział, że czuć szambo i poszedł. Nawet notesu nie wyciągnął – wspomina pan Bogusław.
– Wreszcie któregoś dnia pojawiła się u mnie pani Bogna Lechowska, kierownicza z ZUM-u. Popatrzyła na tę studzienkę i powiedziała, że to jest do wykonania. Mądrze zdecydowała i wysłała ekipę, która wyciągnęła studzienkę i wstawiła nową. Zamontowała też na dole jakieś zabezpieczenie i pomogło. Dziś nawet po największych deszczach jest sucho. Chciałem tej pani bardzo podziękować – mówi pan Bogusław.