Trwają poszukiwania Ryszarda Zambroziewicza, mieszkańca Kożuchowa.
We wtorek, 13.08., policjanci (łącznie 19) z Nowej Soli, Kożuchowa, Zielonej Góry i Gorzowa Wielkopolskiego przeszukiwali lasy i łąki pod Kożuchowem. W akcji brali udział między innymi kryminalni, a także oddział prewencji. Policjantów wspierali strażacy z OSP w Kożuchowie i PSP w Nowej Soli (łącznie 8) oraz członkowie specjalnej grupy poszukiwawczo-ratunkowej z Żar. Akcja nie przyniosła pożądanego efektu. Nie natrafiono na jakikolwiek ślad po panu Ryszardzie. Podobnie było dwa tygodnie temu, w trakcie akcji poszukiwawczej prowadzonej 31 lipca.
Czy jej ojciec żyje?
pan Ryszard zaginął w kwietniu. Rozmawialiśmy z Katarzyną, jego córką.
– Czy można tak zniknąć bez śladu? – pytała na naszych łamach. – Może ktoś go pobił? Może zabił? – zastanawiała się. – Ojciec mówił kiedyś, że on chciałby zamieszkać sam w lesie. Może poszedł do lasu?
Katarzynie jedna myśl nie daje spokoju: Czy jej ojciec żyje?
– Naprawdę ciężko jest normalnie funkcjonować, jeśli ktoś z rodziny zaginie. Chciałabym, żeby się odnalazł. A jeśli nie żyje, to chciałabym to wiedzieć, żeby go godnie pochować. Bo każdy na to zasługuje. Chciałabym uwolnić się wreszcie od tych dręczących pytań i myśli. Chciałabym poczuć ulgę.
Wyszedł ze szpitala i zniknął
Pan Ryszard ma ponad 70 lat, wzrost – ok. 170 cm, ma drobną sylwetkę, włosy proste, uczesane z przedziałkiem.
Zaginął dzień po tym, jak wyszedł ze szpitala. Trafił tam z urazem głowy.
25
Poprzedni artykuł