Nikodem po wypadku zapadł w śpiączkę i walczy w szpitalu o powrót do życia. Mieszkańcy zbierają pieniądze na leczenie chłopca.
Licytacje fantów, rozmowy z żołnierzami i prezentacja najprawdziwszej broni, fotki na motocyklach, kiermasz ciast, pyszna zupa gulaszowa, zachwycający maraton zumby… Tyle działo się w niedzielę, 3.11, w hali sportowej w Nowym Miasteczku. A wszystko to dla Nikodema, 16-latka, który we wrześniu został potrącony przez samochód i jest w śpiączce. Leczenie chłopca, jego rehabilitacja, walka najpierw o życie, a później – o sprawność, to z pewnością będzie kosztować fortunę. Dla rodziców Nikodema jest to ciężar nie do udźwignięcia. Sami nie dadzą sobie rady.
Uczył się na żołnierza
Za organizowanie imprezy [paywall] odpowiadała Ewelina, znana w okolicy społeczniczka, która ma spore doświadczenie w tego typu zbiórkach. Wykorzystując swoje znajomości i kontakty, ściągnęła do Nowego Miasteczka żołnierzy, motocyklistów i sporą grupę pań, które wzięły udział w maratonie zumby.
Przyjazd żołnierzy wcale nie był przypadkowy. Nikodem jest uczniem klasy mundurowej w miejscowym liceum. Chciał pracować w służbach mundurowych, być może właśnie w wojsku.
To nasz uczeń
Ewelinę wspomogła między innymi grupa uczniów, którzy działają w szkolnej grupie wolontariackiej w Nowym Miasteczku. Uczennice klasy 5b pomagały przy kiermaszu ciast.
– Mam takie poczucie, że robię coś dobrego – powiedziała nam Klaudia Oszmaniec z Borowa Polskiego.
– Nie powinno się siedzieć na telefonie, tylko pomagać ludziom – dodała Madzia Hajzler z Niecieczy.
– Przy takich akcjach pomocowych można się poznać i wspólnie działać – podkreśliła Natalia Chełmińska z Nowego Miasteczka.
– Jesteśmy tu dla szczytnego celu – dodała Basia Maćkowiak z Nowego Miasteczka. Wolontariuszką jest od niedawna. – Czuję się szczęśliwa, gdy pomagam. Robi się tak ciepło w serduszku – przyznała.
Jedną z opiekunek szkolnego koła wolontariatu jest Monika Wolna.
– Działamy od lat, angażujemy się w wiele akcji charytatywnych, nie tylko na terenie gminy – podkreśliła. – Nikodem to jest nasz wychowanek, chodził do naszej podstawówki, chodzi do naszego liceum, więc nie mogliśmy się nie zaangażować. W pomoc włączył się też nasz szkolny Caritas, z którym wcześniej zorganizowaliśmy zbiórkę na terenie szkoły. A teraz jesteśmy tutaj. Cieszy mnie, że w naszej młodzieży jest empatia, że żyją nie tylko komputerem.
Trafi do Budzika
– Jestem szczęśliwa, że wszystko się udało. Zebraliśmy 11 tys. 670 zł – poinformowała nas Ewelina dzień po imprezie. – Frekwencja mnie zaskoczyła! W maratonie zumby udział wzięło ponad 120 osób! Przyjechało dużo motocyklistów. Broń żołnierzy cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Chciałabym podziękować każdemu, kto dołożył swoją cegiełkę, w tym grupie Jurajska i KMB SZANIEC, bo pokonali bardzo dużo kilometrów, żeby przyjechać na nasze wydarzenie i nas wesprzeć.
Do hali sportowej przyszła też pani Mariola, mama Nikodema. Była bardzo wdzięczna wszystkim, którzy zaangażowali się w przygotowanie imprezy charytatywnej.
– Nikodem cały czas jest w śpiączce – powiedziała. – Wkrótce trafi do kliniki Budzik. Wierzę, że tam się obudzi, nie może być inaczej – przyznała z nadzieją.
Klinika Budzik działa od ponad dziesięciu lat przy warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka. To pierwszy w Polsce wzorcowy szpital dla dzieci po ciężkich urazach mózgu.
24
Poprzedni artykuł