Wykonanie 20 odwiertów za 100 tys. zł na działkach w pobliżu hałdy ropopochodnych odpadów w Nowej Soli ma dać odpowiedź, czy doszło do skażenia, czy nie. Kiedy to się stanie? Gdy wojewoda da pieniądze.
W opinii Daniela Zycha, naczelnika wydziału ochrony środowiska w nowosolskim Starostwie Powiatowym, grunt bezpośrednio pod hałdą jest względnie bezpieczny, bo dzięki szarej glince jest dobrze odizolowany od zalegających odpadów i zanieczyszczeń. Jednak na okolicznych działkach, w tym pobliskich ogródkach, na których mieszkańcy uprawiają owoce i warzywa, takiej izolacji nie ma. Choć hałda zalega od ponad 20 lat, a przynajmniej od kilku jest wpisana na listę bomb ekologicznych i rozlewa się, stwarzając wrażenie, jakby rosła, to nikt nie zlecał badań głębinowych na terenach sąsiadujących z hałdą, żeby sprawdzić, czy tam nie doszło do skażenia. Owszem, w 2023 roku starostwo zleciło wykonanie odwiertów, ale tylko na terenie z hałdą. Natomiast badania, które wykonywał Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, były jedynie powierzchniowe.
Odwierty za 100 tys. zł
Mariusz Stokłosa, który od dziewięciu miesięcy jest starostą, a w poprzedniej kadencji był radnym powiatowym, spotkał się niedawno z wiceprezesem Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska (NFOŚ). Zapytał o możliwości pozyskania pieniędzy na likwidację hałdy, która zalega na działkach po dawnym Dozamecie (jest ich pięć).
– Państwo, reprezentowane przez NFOŚ i Ministerstwo Środowiska, niezmiennie stoi na stanowisku, że póki nie będziemy właścicielem działek, nie możemy aplikować o pieniądze ani z ministerstwa, ani z NFOŚ – mówi Stokłosa.
Kiedy uda się odzyskać wszystkie działki? Nie wiadomo. Do tej pory [paywall] udało się znieść użytkowanie wieczyste w przypadku jednej. Sprawa kolejnej jest w toku. Może to zająć lata. Tymczasem hałda jest groźna.
– Nie wiadomo, jakie szkody mogły powstać, nie wiadomo, czy nie ma zagrożenia dla środowiska – mówi Stokłosa.
Starosta zleci wykonanie 20 odwiertów o głębokości do 7 metrów na działkach sąsiadujących z hałdą, a więc tych niezabezpieczonych.
– Zostaną pobrane próby. Sprawdzimy, czy zanieczyszczenia przedostały się do wód gruntowych i do gleby – tłumaczy Zych.
Ile to będzie kosztować?
– Szacowany koszt odwiertów to około 100 tys zł – odpowiada Stokłosa.
Kiedy zostaną wykonane?
– Teraz składamy wniosek o środki do wojewody, jak będą fundusze, zlecamy wykonanie – dodaje starosta.
Poprzedni starostowie nie zlecali wykonywania takich badań. Dlaczego? Odpowiedź w starostwie nie padła.
Jeśli odwierty nie wykażą skażenia, mieszkańcy będą mogli odetchnąć z ulgą, ale tylko na jakiś czas, bo przecież hałda nadal będzie zalegać. Jeśli natomiast okaże się, że doszło do skażenia, starostwo będzie mogło ubiegać się w ministerstwie lub w NFOŚ o pieniądze na usunięcie hałdy i zabezpieczenie terenu. Nie będzie musiało czekać na zniesienie użytkowania wieczystego. To jednak czarny scenariusz, bo usuwanie skutków skażenia mogłoby kosztować fortunę.
Samo nie zniknie
Temat najgroźniejszych bomb ekologicznych powiatu nowosolskiego, czyli hałdy w Nowej Soli, górotworu w Zakęciu i pseudorekultywacji w Mirocinie Dolnym (to potencjalna bomba), wybrzmiał w miniony poniedziałek, 3.03., w starostwie, w trakcie posiedzenia komisji gospodarki, która działa przy Radzie Powiatu. Przewodniczącym komisji jest radny Przemysław Ficner.
– Osiem lat temu byliśmy w tym samym miejscu, jeśli chodzi o hałdę. Wtedy rozmawialiśmy o zniesieniu współwłasności i dalej o tym rozmawiamy – wytknął Ficenr. – Mieliśmy posłów, senatorów, którzy pojawiali się w okresie klęsk żywiołowych. I na tym się kończyło. Jak przychodzą wybory, to na hałdę biegnie połowa lokalnych polityków. Kończą się wybory, a na hałdzie zostaje tylko smród. Nie może tak być – powiedział Ficner w trakcie spotkania. – Siedzimy na kolejnych tykających bomach – zaalarmował. I zapowiedział, że komisje na temat tych bomb będzie zwoływał nawet co trzy miesiące, czyli często. Zapowiedział też, że kilka następnych spotkań zwoła przy kolejnych bombach, czyli w terenie, żeby o hałdzie w Nowej Soli rozmawiać bezpośrednio przy hałdzie w Nowej Soli, o bombie w Zakęciu – bezpośrednio przy bombie w Zakęciu, o pseudorekultywacji w Mirocinie – przy tej pseudorekultywacji.
– To samo nie zniknie, to się nie rozpłynie w powietrzu – skwitował Ficner.
16
Poprzedni artykuł