Dzięki treningom, Ola przestała się bać, Ksawery nauczył się bronić, a Marcel – walczyć ze stresem. W weekend stoczyli swoje walki i kibicowali starszym zawodnikom w trakcie gali kickoboxingu w Nowym Miasteczku. Oklaskiwali Zuzę Topór, swoją idolkę.
W weekend hala w Nowym Miasteczku zamieniła się w arenę do kickboxingu. Gala, zorganizowana przez Tomka Makowskiego, dziewięciokrotnego mistrza świata, dziś trenera, który mieszka w Nowym Miasteczku, przyciągnęła tłumy kibiców. Niewykluczone, że takie gale w Nowym Miasteczku będą organizowane cyklicznie, skoro zainteresowanie ze strony kibiców było tak duże.
Spełnione marzenie
W sobotę walczyli [paywall] seniorzy. Kibice skandowali imiona kolejnych zawodników. Ich głos słyszeli widzowie nie tylko w Polsce, ale też na świecie, dzięki transmisji w telewizji i internecie. W ring i trybuny wycelowano kilka kamer. Dla Nowego Miasteczka, niewielkiej miejscowości, była to szansa na promocję.
Na trybunach nie zabrakło Danuty Wojtasik, byłej burmistrzyni. To za jej kadencji spod ziemi wyrosła nowa hala sportowa. Gdy była jeszcze w budowie, Wojtasik mówiła na naszych łamach, że marzy o galach Tomka Makowskiego w Nowym Miasteczko. Marzenie byłej burmistrz się spełniło. Podobnie, jak marzenie Makowskiego.
Historia zatoczyła koło
– Większość gal dotąd robiliśmy w Zielonej Górze, w Nowej Soli, a teraz wreszcie mogliśmy zrobić w miejscu mojego zamieszkania – powiedział nam Makowski. Sięgnął pamięcią ponad ćwierć wieku wstecz, gdy trenował jako młody zawodnik w Gwardii Zielona Góra.
– Mama mojej narzeczonej zaproponowała wtedy, żeby zorganizować walki w Domu Kultury w Nowym Miasteczku. Postawiliśmy tam ring. Trener Tadeusz Duda zorganizował fight card (karta walki – red.). Ja mu w tym pomogłem. Wychodziłem wtedy z juniorów, miałem 18 lat. Przyszło dużo ludzi. Można powiedzieć, że po ponad 25 latach wróciliśmy do Nowego Miasteczka, historia zatoczyła koło. Wtedy to było coś zupełnie nowego, kickboxing w Polsce raczkował. Teraz walki toczą się w potężnych halach. A ja jestem już w innej roli. Mam swój klub w Nowym Miasteczku, który bardzo się rozwinął. Od trzech lat jesteśmy najlepsi w Polsce. Zdobywamy najwięcej medali – podkreślił Makowski.
Zuza najlepsza
W miniony weekend swoją pierwszą walkę w seniorskiej karierze, właśnie w trakcie gali w Nowym Miasteczku, stoczyła Zuzanna Topór, do niedawna juniorka, niezwykle utytułowana, z pucharem mistrzyni świata juniorów na koncie. Zwyciężyła! Zuza mieszka w pobliskiej wsi Wierzbnica w sąsiedniej gminie Bytom Odrzański, a trenuje u Makowskiego, więc radość zgromadzonej publiczności była ogromna. Po walce Zuza pozowała do zdjęć z dziećmi z okolicy, dla których jest autorytetem (w bieżącym wydaniu publikujemy też rozmowę z Zuzą, zachęcamy do lektury).
Żeby się nie zasiedzieć
Dzień wcześniej rywalizowały dzieci i młodzież. Zapytaliśmy młodych zawodników, którzy trenują w Nowym Miasteczku pod skrzydłami Makowskiego, a także ich rodziców, co takiego ma w sobie kickboxing, że warto uprawiać ten sport.
Marcel Jakubcewicz uczy się w drugiej klasie podstawówki.
– Trenuję już cztery lata – pochwalił się nam. Poszedł w ślady taty.
– Trzeba uprawiać sport dla zdrowia, żeby się nie zasiedzieć – powiedział nam Jakub Jakubcewicz, tata Marcela. – Zabierałem syna na treningi, patrzył z zafascynowaniem, więc go zapisałem. Mnie też zawsze ciągnęło do sportów walki. Jak byłem dzieckiem, trenowałem karate.
Mogę się bronić
– Był incydent w szkole, dziewczynka uderzyła moją córkę w twarz – powiedziała nam Marta Pytka, mama Oli, szóstoklasistki. Mieszkają w Tarnowie Byckim, niewielkiej wsi w gminie Bytom Odrzański.
– Uderzyła mnie dziewczyna, a ja chciałam się obronić, chciałam jej oddać i ona zaczęła się ze mnie śmiać – potwierdziła Ola. – Rówieśnicy często mnie hejtowali, wyzywali, gnębili… – wróciła do trudnych wspomnień.
To wtedy, ponad półtora roku temu, mama zachęciła Olę do treningów.
– Chciałam, żeby córka nauczyła się bronić. Żeby nabrała pewności siebie. Zadzwoniłam do mamy Zuzi Topór, naszej mistrzyni. Spotkałyśmy się z Zuzią u niej w domu. Opowiedziała nam, co i jak. Później pojechałyśmy do klubu. I tak córka rozpoczęła treningi.
Dziś Ola wyrasta na rasową zawodniczkę.
– Dzięki treningom stałam się szybsza i pewna siebie – przyznała nam. – Kiedyś nie byłam asertywna, bałam się komuś odpowiedzieć na zaczepki. Czułam się z tym źle. Teraz mogę się tym nie przejmować, bo potrafię się obronić. Uwierzyłam w siebie. Ci, którzy mnie kiedyś nie lubili i hejtowali, dziś pytają „jak tam na treningu?”. Chwalą też moje sukcesy. To dla mnie ważne. Na treningu mogę się wyżyć. Wyrzucam z siebie wszystkie problemy. I czuję się lepiej.
Zmiany w córce dostrzega również mama.
– Choć córka jest dopiero w szóstej klasie, to już mi mówi, co chciałaby robić w przyszłości. Chce iść do Elektryka, do klasy mundurowej. Córka jest bardzo dojrzała jak na swój wiek. Na pewno zawdzięcza to w dużej mierze treningom – przekonuje pani Marta.
Jesteśmy rodziną
Ksawery Miller-Kałczuga ma 9 lat. Mieszka w Nowym Miasteczku. Trenuje od trzech lat. Lubi przychodzić na treningi, bo wtedy może się wyżyć.
– Umiem się obronić – pochwalił się nam przed piątkowym sparingiem. I podkreślił, że nie czuje stresu.
– To ja zachęciłam syna do treningów – powiedziała nam Katarzyna, mama Ksawerego. – Dzisiejsze czasy są okrutne, a to, co dzieci potrafią zrobić swoim rówieśnikom, jest straszne. Kopiąc piłkę, syn nie obroni się przed rówieśnikami, dlatego zapisałam Ksawerego na kickboxing – podkreśliła. I dodała, że T. Makowski uczy swoich zawodników między innymi tego, że przemoc jest zła. – Uczy ich, żeby wyżywali się na treningach, w ringu, a nie w szkole i na podwórku na innych – zaznaczyła.
Kickboxing trenowała do niedawna również Karina, starsza siostra Ksawerego.
– Poszłam do liceum do Zielonej Góry, ciężko mi dojeżdżać na treningi, dlatego zrezygnowałam. Ale ten sport nauczył mnie bardzo dużo. Choćby tego, że nie można się poddawać – podkreśla.
Karina z mamą Katarzyną i tatą Krystianem pomagają T. Makowskiemu organizować gale, podobnie jak rodziny pozostałych zawodników.
– Jesteśmy jedną wielką rodziną – przyznała Katarzyna. – Gala to miesiące przygotowań – zaznaczyła. – Pomagamy wszyscy i to zbliża nas do siebie.
13
Poprzedni artykuł