Odeszła Grażyna Graszka (†67 l.), artystka i była radna. Jej twórczość na trwałe wpisała się w krajobraz Nowej Soli. – Oddała serce miastu – mówi Jan Hanusz, który chce, żeby w Nowej Soli posadzono drzewo ku jej pamięci.
Pani Grażyna zmarła 1 maja, po długoletniej walce z nowotworem. Tę smutną wiadomość podało muzeum w Nowej Soli, w którym artystka pracowała przez ostatnie 10 lat.
– Grażyna dzielnie walczyła z chorobą od wielu lat. Staraliśmy się stworzyć jej takie warunki pracy, żeby było jej jak najlżej, bo wiedzieliśmy, ile dla niej znaczy przyjście do pracowni. Mimo poważnego stanu zdrowia, chciała pracować do końca. To była dla niej recepta na przetrwanie tych ciężkich dni związanych z chorobą, pomagało jej oderwać się od rzeczywistości – mówi Tomasz Andrzejewski, dyrektor muzeum.
Jeszcze przed świętami była w pracy. Na przyszły rok muzeum przygotowuje wystawę poświęconą nowosolskim zakładom. G. Graszka pracowała nad makietą Dozametu.
Drobna osoba, która przemierzała szlak nowosolski
Dyplom malarstwa uzyskała w 1984 roku w pracowni prof. Zbigniewa Karpińskiego w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu. Studiowała też na Wydziale Reżyserii Filmu Animowanego Wyższej Szkoły Sztuk Filmowych i Telewizyjnych w Łodzi. W swojej pracy twórczej zajmowała się m.in. malarstwem, ceramiką, rysunkiem, grafiką reklamową, wzornictwem przemysłowym, mozaiką czy modelarstwem architektonicznym.
Na terenie całego muzeum znajdują się prace artystki. T. Andrzejewski jeden z jej obrazów powiesił w swoim gabinecie. Po remoncie elewacji jej mozaiki zdobiły pawilon przyrodniczy, a po wewnętrznej stronie murów stworzyła cykl „Kwiaty polskie”.
Mozaiki G. Graszki można także zobaczyć w różnych częściach miasta.
– Bardzo ważna praca jest na murach ogólniaka, ponieważ mozaika powstała jeszcze przed wejściem do Unii Europejskiej. Grażynie pomagała przy niej młodzież, która przyjechała z miast partnerskich. Jej pierwsza wielkoformatowa mozaika zdobi także mury Szkoły Podstawowej nr 8. Były też mozaiki na oddziale dziecięcym w naszym szpitalu, na ścianie powodziowej portu. Pozostawiła po sobie mnóstwo dzieł – mówi T. Andrzejewski. Los mozaiki na SP nr 8 jest niepewny, bo nie wiadomo, czy po remoncie elewacji działo się zachowa. 
– Jeżeli chodzi o plastykę, Grażyna jest na pewno najwybitniejszym przedstawicielem twórczości artystycznej na początku tego stulecia w Nowej Soli. Poprzednie stulecie zamykała Janina Góral, a początek tego należał do Grażyny – mówi T. Andrzejewski. [paywall]
Muzeum wydało osobną broszurę poświęconą artystce, w której doskonale widać jej inspiracje i fascynację Nową Solą. W folderze zamieszczono mapę miasta i zaznaczono miejsca, które G. Graszka uwieczniła na swoich obrazach.
– Kochała Nową Sól. Każdy, kto ją znała, na pewno kojarzy charakterystyczną drobną osobę, które przemierzała szlak nowosolski. Uwielbiała spacerować, fotografowała, tworzyć kolaże. Będzie nam jej brakowało – mówi T. Andrzejewski. – To była niezwykle ciepła i życzliwa osoba – dodaje dyrektor. Opowiada, że na święta G. Graszka dla każdego pracownika przygotowywała ręcznie malowane kartki świąteczne. Każdy dostawał inną. A obrazek, który je zdobił, był dopasowany do zainteresowań danej osoby.
Chcę siedzieć koło Janka
G. Graszka pozostawiła po sobie nie tylko dorobek artystyczny, ale także społeczny. Przez dwie kadencje była radną miejską. Oprócz tego wspierała Towarzystwo Brata Alberta.
Andrzej Petreczko, przewodniczący Rady Miasta w poprzedniej kadencji, mówi o niej tak: – Ciepła, skromna, dobra osoba, o wielkim talencie artystycznym, ale też wielkiej wrażliwości na przyrodę i estetykę. Lubiłem z nią rozmawiać o Nowej Soli. Zawsze powtarzała, że trzeba pomyśleć o estetyce w mieście. Wiedziała, gdzie w mieście są posadzone rzadkie gatunki drzew i zawsze upominała się o tę przyrodę – wspomina.
Jan Hanusz był jej bliskim przyjacielem. Kiedy w drugiej kadencji G. Graszka przejmowała mandat po Irenie Sienkiewicz (radna została naczelnikiem), poszła do prezydenta Jacka Milewskiego i powiedziała, że ma jeden warunek. „Jaki?” – spytał J. Milewski. „Chcę siedzieć koło Janka” – odpowiedziała.
– Często się spotykaliśmy i rozmawialiśmy. Była przyjaciółką naszej rodziny – mówi J. Hanusz. Wspomina, że od G. Graszki na srebrne gody otrzymał wspólnie z małżonką obraz. – Piękny portret królewskiej pary, który wisi u nas do dziś i będzie nam zawsze przypomniał o Grażynce – mówi J. Hanusz.
Drzewo, które będzie przypominało naszą artystkę
J. Hanusz też wspomina, że G. Graszka uwielbiała spacerować po Nowej Soli.
– Wielokrotnie na komisjach powtarzała, że w mieście jest za mało zieleni, a za dużo betonu – wspomina pan Jan. – Moim marzeniem jest to, i będę o to prosił władze, żeby w Nowej Soli posadzić piękne drzewo ku jej pamięci. Drzewo, które będzie przypominało naszą artystkę, która walczyła o każdy pas zieleni. Myślę, że jej się to należy, bo oddała serce miastu. Ale też sama Grażyna byłaby z tego zadowolona, bo to była skromną osobą, która nie chciałby pomników. Sama powiedziała córce, że chciałaby mieć skromny, cichy pogrzeb – mówi pan Jan.
Wspomina, że G. Graszka spędzała mnóstwo czasu z ojcem Medardem. Namalował mu w prezencie nawet portret, który duchowny oddał później do muzeum.
– Ciepła, uduchowiona osoba. Takich ludzi po prostu żal, że odchodzą – mówi pan Jan.
65
Poprzedni artykuł