Strona główna » Święto Bzów w Siedlisku: repatrianci, tradycyjne potrawy i królowa Elżbieta

Święto Bzów w Siedlisku: repatrianci, tradycyjne potrawy i królowa Elżbieta

przez imperia

Tysiące gości zjechało w minioną niedzielę, 27.04., do Siedliska. W ruinach zamku odbyło się Święto Bzów. Wszystkie atrakcje przygotowali mieszkańcy, społecznie.
Do Siedliska po kilku latach przerwy wróciło Święto Bzów, organizowane przez Fundację Karolat, tym razem przy wsparciu gminy. Mieszkańcy wszystko przygotowali sami, własnymi rękami.
Przebrali się za [paywall] repatriantów, bo taki był motyw przewodni. I rozpoczęli świętowanie barwnym korowodem przez wieś. Towarzyszyli im artyści na szczudłach, z pięknymi flagami. Przygrywała orkiestra z nowosolskiego Elektryka. Na czele jechał Tadeusz Czaykowski ogromnym rowerem, który w swojej stodole skonstruowali z maszyn rolniczych Władysława i Henryk Adamów, rolnicy z Pięknych Kątów. 
Państwo Adamów z okazji święta przebrali się za repatriantów, podobnie jak pozostali wolontariusze z Fundacji Karolat. Wzrok przyciągała na przykład rodzina Patrycji i Bartosza Morawskich. Młodszego synka Oskara ciągnęli w drewnianym wózku. Starszy Oliwier szedł obok z walizką. Morawscy też zaangażowali się w przygotowanie święta. Pomagali sprzątać dziedziniec zamkowy, przywozili sprzęty. 
– Nas to cieszy, a dzieci uczą się pracy – podkreślili.
Z przepisów rodziców i dziadków 
Goście mogli liczyć na liczne atrakcje. Bronisława Słomian, jedna z najstarszych mieszkanek gminy, wzruszyła wszystkich w kaplicy zamkowej swoimi opowieściami o trudnych czasach powojennych.
Do stoisk kół gospodyń wiejskich stały niekończące się kolejki.
– Pracowałyśmy przez dwa dni, od rana do wieczora – zdradziła Barbara Hardy, sołtyska Pięknych Kątów i członki tamtejszego koła. I wyliczała: – Przygotowałyśmy kilka rodzajów serników, jabłecznik, drożdżowe, porzeczkowiec, ptasie mleczko, wiśniowa i truskawkowa chmurka, karkóweczka, grillowana kaszanka, kiełbaska, bigos, dzik z kaszą.
Gospodyniom z Pięknych Kątów szefowała Jolanta Polańska, na co dzień kucharka w przedszkolu.
Koło z Bielaw serwowało między innymi potrawy z grilla, pomidorówkę, lemoniadę, ciasta. Furorę robiły pierogi. Rozchodziły się błyskawicznie. 
– Jesteśmy baby ze wsi, dogadujemy się świetnie, bo znamy się sto lat, razem się wychowywałyśmy, znamy naszą tradycję – podkreśliła Dorota Trojan.
Kołu z Siedliska szefuje Elżbieta Bereś
– Mamy stefanka, serniki, porzeczkowca, karpatkę, muffinki z marchwią, trzy rodzaje swojskiego smalcu, jeden ze skwareczkami, drugi z żurawiną, trzeci z koperkiem, do tego swojski chlebek, kiszone ogórki, pyra z gzikiem… – wyliczała, zachęcając do skosztowania. W kole w Siedlisku zapisanych jest blisko 60 osób! – Działamy od 1957 roku – podkreśliła z dumą E. Bereś.
– Dawniej na Święto Bzów zamawialiśmy catering, a teraz postawiliśmy na nasze koła gospodyń i to był strzał w dziesiątkę – cieszyła się Agnieszka Adamów-Czaykowska, od lat główna dowodząca w trakcie święta. 
Zarobione pieniądze koła gospodyń przeznaczą na rzecz swoich miejscowości. Na przykład panie z Pięknych Kątów myślą o kupnie specjalnych szaf na naczynia do świetlicy.
Bielawskie tarciuchy 
W trakcie święta odbył się konkurs na tradycyjną potrawę kulinarną, przywiezioną tu przez rodziców lub dziadków. Wystartowała między innymi W. Adamów. 
– Przygotowałam kapustę na zakwasie chlebowym, okraszaną boczkiem, do tego duży, pieczony pieróg z ciasta drożdżowego – zachwalała pani Władysława. – To tradycyjna potrawa mojej rodziny, którą rodzice przywieźli ze wschodu. U nas to było danie na niedzielę – zaznaczyła.
B. Hardy przygotowała pierogi ruskie z sosem grzybowym. 
– Tajemnicą moich pierogów jest cebulka zasmażana na maśle, a tajemnicą sosu są grzyby, wcześniej suszone, następnie namaczane, przekręcane przez maszynkę i smażone z dużą ilością śmietany słodkiej i kwaśnej – zdradziła nam pani Barbara. – Ten przepis na sos dostałam od mojej teściowej. U nas w rodzinie robi furorę, pasuje też do pasztecików – dodała.
W konkursie zwyciężyło danie Joanny Zawadzkiej z Bielaw, przygotowane przez tamtejsze koło gospodyń.
– Przygotowałyśmy bielawskie tarciuchy z boczkiem, które przywiozła na ziemie zachodnie moja babcia – powiedziała nam pani Joanna. – Babcia przyjechała z Białorusi. Była wtedy dzieckiem, miała cztery lata. Najpierw gotowała je ze starszymi paniami, a później już sama, podtrzymując tradycję. Przekazała mi przepis. Farsz robi się z boczku, cebulki i surowych, tartych ziemniaków. Przysmażamy to na patelni, dodajemy soli i pieprzu. Zagniatamy ciasto i formujemy pierogi. Po ugotowaniu okraszamy cebulką.
Królowa Elżbieta
W trakcie święta tradycyjnie nie mogło zabraknąć królowej bzów. Barbara Szymańska, która razem z Anną Gajewskąwcieliła się w rolę konferansjerki, poprosiła, żeby tym razem pójść z duchem czasu i postawić na kobietę dojrzałą. Wybór padł na Elżbietę Golińską, członkinię miejscowego koła emerytów.
– Zapukała do mnie Agnieszka Adamów-Czaykowska i powiedziała, że w tym roku potrzebują dojrzalszej królowej – powiedziała nam pani Elżbieta, przechadzając się po dziedzińcu zamkowym w królewskiej sukni w kolorze bzów. – Ja jestem i dojrzalsza, i odważna, więc się zgodziłam. To dla mnie zaszczyt – dodała z uśmiechem. – Urodziłam się w Siedlisku, a moi rodzice dotarli tu po wojnie. Przez minionych kilkanaście lat nie było mnie w Polsce, mieszkałam w Stanach Zjednoczonych. Ale wróciłam i bardzo się cieszę, że w ten sposób mnie wyróżniono. Bo ja kocham Siedlisko, kocham ludzi i takie imprezy, jak Święto Bzów, które służą integracji, tak bardzo dziś potrzebnej – podkreśliła.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz