Strona główna » Akcja na wagę życia

Akcja na wagę życia

przez imperia

Zorganizowali rajd rowerowy, zabawę sylwestrową, sprzedawali gulasz, żur, kiełbasę i kaszankę. W ten sposób uzbierali pieniądze na sprzęt do ratowania życia. Członkowie stowarzyszenia Lipowy Wianek ze wsi Bielawy w gminie Siedlisko zasłużyli na wielkie brawa.
Kupić defibrylator w dużym mieście? Nic trudnego! Burmistrz lub prezydent wykłada pieniądze z miejskiego budżetu i można kupować. Na przykład w Zielonej Górze defibrylatory wiszą nawet w autobusach i na przystankach. Kupić defibrylator w małej wsi? To nie jest taka prosta sprawa. Tam mieszkańcy bardzo często muszą zebrać pieniądze sami.
Stowarzyszenie Lipowy Wianek powstało w Bielawach raptem rok temu. Mieszkańcy zrzeszyli się, żeby robić coś dla wioski. Jednym z ich pierwszych pomysłów był zakup defibrylatora, bo Bielawy leżą z dala od głównych tras. W ten sposób chcieli zadbać o bezpieczeństwo swoje i sąsiadów.
– Nie ma u nas [paywall] lekarza na miejscu, karetka nie dojedzie w pięć minut, więc taki sprzęt jest na wagę życia – zaznacza Paweł Zboralski z Lipowego Wianka. 
Młode stowarzyszenie nie miało pieniędzy na koncie, więc o każdą złotówkę na ten zakup musiało się mocno postarać.
– Najpierw zorganizowaliśmy rajd rowerowy, w trakcie którego przeprowadziliśmy zbiórkę – wspomina P. Zboralski. – Następna była zabawa sylwestrowa, w trakcie której też zbieraliśmy na defibrylator. Część pieniędzy zarobiliśmy podczas zlotu zabytkowych samochodów w Siedlisku. Mieliśmy tam swoje stoisko. Sprzedawaliśmy żur i gulasz własnej roboty, do tego kiełbasę i kaszankę z grilla. Tu trzeba podkreślić udział Anny Zboralskiej, czyli mojej żony i Roberta Sochackiego, którzy świetnie gotują, więc zaangażowali się najbardziej – zastrzega P. Zboralski.
W trakcie tych wszystkich wydarzeń mieszkańcy Bielaw, którzy działają w Lipowym Wianku, uzbierali na defibrylator w sumie 7 tys. zł.
– Zgłosiło się do nas kilka firm sprzedających defibrylatory, ale wszystkie były za drogie, nie było nas stać – kontynuuje P. Zboralski. – Aż pojawiła się firma Projekt AED, która bardzo nam pomogła przy zakupie. Załatwili nam sprzęt za tyle pieniędzy, ile mieliśmy. Mało tego! Zaoferowali się też z pomocą przy organizowaniu szkoleń – podkreśla.
Defibrylator zawiśnie w podstawówce w Bielawach. W razie zagrożenia czyjegoś zdrowia lub życia, będzie dostępny dla wszystkich.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz