Stanie przy placu zabaw w Bytomiu Odrzańskim. Cieszą się zwłaszcza rodzice, którzy przychodzą tam z dziećmi. Kto jest ojcem tego sukcesu?
Burmistrz Jacek Sauter i wiceburmistrz Adrian Niżnikowski chwalą się kolejnymi inwestycjami w Bytomiu Odrzańskim, również tymi drobnymi, jak budowa ogrodzenia i toalety na placu zabaw przy ulicy Kożuchowskiej.
Adrian Hołobowicz, do połowy zeszłego roku radny z Bytomia Odrz., a dziś radny powiatowy, słyszy te przechwałki i skręca go w środku.
– Realizują moje pomysły z czasów, gdy byłem jeszcze radnym gminy – podkreśla. – Wtedy nikt mnie nie słuchał, byłem lekceważony. Wreszcie się za to zabrali – dodaje.
Interpelacje radnego
Hołobowicz już w [paywall] sierpniu 2022 roku złożył interpelację w sprawie ogrodzenia tego placu zabaw. Zwrócił uwagę, że jest jednym z najbardziej obleganych w mieście.
„W ostatnim czasie rodzice, którzy wybrali się tam ze swoimi pociechami, interweniowali u mnie z prośbą o uzupełnienie brakującego ogrodzenia od strony bloków. Rodzice często musieli biegać za swoimi dziećmi, aby te nie wpadły pod auto na parkingu lub ulicy. Nadmienię, że posadzone obok drzewka nie stanowią odpowiedniej zapory” – pisał w interpelacji sprzed niemal trzech lat. Przeszła bez echa.
W maju 2023 roku Hołobowicz złożył interpelację w sprawie toalet.
„Dotyczy: braku przenośnych toalet na placach zabaw w Bytomiu Odrzańskim” – czytamy w nagłówku. I niżej: „Zwracam się z interpelacją dotyczącą braku przenośnej toalety na placu zabaw Nivea oraz na placu zabaw przy ulicy Kożuchowskiej”.
Radny uzasadnił, że o toalety proszą rodzice. Podkreślił, że chodzi o sanitarne bezpieczeństwo. „Brak przenośnej toalety powoduje pewne trudności i dyskomfort zarówno dla dzieci, jak i dla ich opiekunów” – odnotował.
Toaletowa wojenka
Po dwóch tygodniach Hołobowicz dostał odpowiedź od wiceburmistrza Adriana Niżnikowskiego, który odpisał, że miasto stać na wynajęcie tylko jednej toalety. Z tego powodu zabraknie jej przy Kożuchowskiej.
Hołobowicz nie odpuszczał. Złożył kolejną interpelację, w której zaapelował, żeby na ten cel wykorzystać pieniądze z rezerwy budżetowej. I przypomniał, że przecież rok wcześniej miasto właśnie z tej rezerwy wydało prawie 20 tys. zł na zakup zbiornika buforowego z osprzętem do budynku na stadionie miejskim, z powodu awarii poprzedniego.
Tym razem do „toaletowej wojenki” włączył się burmistrz Jacek Sauter. Napisał, że „zgodnie z obowiązującym prawem środki z rezerwy budżetowej można wykorzystać tylko na zadania, których nie można było przewidzieć w momencie uchwalania budżetu Gminy”.
Toaleta zatem nie stanęła. Mamy i ich dzieci nadal musiały za potrzebą biegać w krzaki albo do domu. Hołobowicz prezentuje nam kolejne pisma. I podkreśla, że to nie tylko dowody na niechęć miejskich władz do wybudowania toalety, ale też na stawianie na pierwszym miejscu piłkarzy.
Koniec końców, za ogrodzenie i toaletę burmistrz Sauter i wiceburmistrz Niżnikowski zabrali się dwa lata po apelach Hołobowicza.
– Cieszę się, że to robią, ale szkoda, że dopiero teraz – kwituje radny.
21
Poprzedni artykuł