Strona główna » Uczniowie uczą uczniów. W Nowej Soli trwa niezwykły wolontariat.

Uczniowie uczą uczniów. W Nowej Soli trwa niezwykły wolontariat.

przez imperia

Zajęcia, podczas których starsi uczniowie stają się nauczycielami dla swoich młodszych kolegów i koleżanek odbywają się w Nowej Soli od sześciu lat. Ci, którzy dobrze radzą sobie w szkole, udzielają darmowych korepetycji tym, którzy mają trudności z nauką. Pomysł wyszedł od asystentek rodziny – pracownic Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
– Problemy w nauce miało wiele dzieci z rodzin, którymi się opiekujemy – mówi Małgorzata Ferenc-Zielińska, asystentka rodziny. – Uczyłyśmy je w domach, ale szybko okazało się, że [paywall] jedna osoba nie jest w stanie pomóc wszystkim. Każda z nas ma pod opieką piętnaście rodzin. Zaczęłyśmy więc szukać wolontariuszy wśród uczniów i zorganizowałyśmy te korepetycje – opowiada.
Tydzień temu Ferenc-Zielińska wraz z koleżankami po fachu, Agnieszką Sromicką, Bianką Kotowską i Renatą Bielińską, zorganizowały podsumowanie szóstej edycji zajęć. Dla wolontariuszy i ich podopiecznych zamówiły pizzę. Były też książki i słodkie upominki.
„Dźwignęli go z matematyki”
– O korepetycjach powiedziała nam pani Gosia, nasza asystentka rodziny – mówi Anna Bartkowiak, mama jedenastoletniego Stanisława, ucznia piątej klasy. – Nas nie stać na prywatne lekcje, a pomoc była potrzebna, bo syn kompletnie nie dawał sobie rady z matematyką. Dołączył dopiero w maju, ale i tak mu pomogli. Dźwignęli go trochę – mówi z wdzięcznością.
Mateusz: Czuję się spełniony
Mateusz Zapał ma 17 lat, pochodzi z Modrzycy, uczy się w liceum im. Baczyńskiego. Dobre oceny przychodzą mu bez trudu – ma świetną pamięć. Od trzech lat jest wolontariuszem w projekcie korepetycji.
– Poznałem tu mnóstwo wspaniałych ludzi – mówi z uśmiechem. Pomaga z wielu przedmiotów: matematyki, polskiego, angielskiego, historii, biologii, chemii. Na pytanie, dlaczego zaczął, odpowiada: – W pierwszej klasie psycholog szkolny powiedział mi, że trwa nabór wolontariuszy. Postanowiłem spróbować.
Co znaczy dla Mateusza „pomagać”?
– Czuję się spełniony, że zrobiłem coś pożytecznego, a nie tylko przesiedziałem ten czas w domu. Cieszę się, że ktoś się rozwija, bo ja mu to umożliwiam. Uczę się przy okazji empatii, cierpliwości, wyrozumiałości. Trochę jak nauczyciel, staram się dotrzeć do ucznia. Choć nie da się nauczyć kogoś, kto nie chce – zauważa.
Mateusz planuje po liceum aplikować na Wojskową Akademię Techniczną. Pasjonują go militaria, zwłaszcza czołgi. Trenuje lekkoatletykę – biegi sprinterskie. Na razie skupia się na nauce i wolontariacie. Chce pomagać jeszcze w klasie maturalnej.
– Przestanę dopiero, gdy wyjadę – zapowiada.
Karolina: Może jestem dla nich autorytetem?
Karolina Kwiatkowska, absolwentka tego samego liceum, możliwe, że w tym roku po raz ostatni prowadziła korepetycje w ramach programu. Chce iść na studia.
– O wolontariacie dowiedziałam się trzy lata temu, w Centrum Aktywności Społecznej – wspomina. Wcześniej angażowała się w szkolny wolontariat, działa też w fundacji Panopticum i przy miejskich wydarzeniach.
Dlaczego przyszła? 
– Bo lubię pomagać. Lubię kontakt z ludźmi. Wiem, ile kosztują korepetycje, a nie każdy może sobie na nie pozwolić. Nie każdy rodzic ma czas, by pomóc dziecku albo potrafi to zrobić – mówi.
Co jej daje ta praca?
– Najbardziej cieszy mnie, gdy dzieci poznają mnie na ulicy i się witają. Może jestem dla nich jakimś autorytetem? Daje mi to satysfakcję – że coś komuś wytłumaczyłam, że mogłam komuś umilić dzień, być dla niego. Może kiedyś to do mnie wróci, gdy sama będę potrzebować pomocy – zastanawia się.
Karolina planuje studia na Akademii Sztuk Pięknych. W przyszłości chciałaby być wykładowczynią albo nauczycielką.
Kiedyś przyszłam po pomoc, dziś pomagam innym
Oliwia Malicka, ósmoklasistka z Nowej Soli, marzy, by zostać fryzjerką i otworzyć własny salon. Trafiła na zajęcia jako czwartoklasistka – potrzebowała wtedy pomocy.
– Długo miałam blokadę przed ludźmi. Bałam się odezwać, rozmawiać. Czułam się oceniana, nawet przez rówieśników. Miałam problemy z nauką. Byłam wyśmiewana – wspomina.
O wolontariacie dowiedziała się od szkolnego pedagoga. 
– Na początku się bałam, jak mnie przyjmą. Ale tu zobaczyłam, że nikt nikogo nie ocenia. Że tu każdy rozumie każdego. Przychodziłam z radością. A do szkoły chodziłam dumna z tego, że się czegoś nauczyłam. Zaczęłam dostawać czwórki – mówi z dumą. – Dałam z siebie dużo. Teraz sama pomagam innym dzieciom. Opowiadam im o tym, co przeszłam. Chcę się odwdzięczyć za to, co tu dostałam. To wspaniałe uczucie, gdy widzę, że dzieci cieszą się z tego, że im pomagam. Najważniejsze jest dla mnie, by miały wiarę w siebie. I wiedziały, że są ważne – podkreśla.
 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz