Przechylił się jeden z murków na rondzie Wadima Tyszkiewicza. Ciekawe, czy prezydent Jacek Milewski każe postawić go do pionu, czy poczeka, aż symbolicznie runie.
Początkowo pomysł Jacka Milewskiego wydawał się zwykłą bufonadą. W końcu stawiał pomnik za życia swojemu byłemu szefowi i przyjacielowi, któremu zawdzięczał fotel prezydenta Nowej Soli. Nie konsultował tego z Tyszkiewiczem. Senator przyjął jednak prezent i w maju 2020 roku przyjechał przeciąć wstęgę. Odebrał wtedy z rąk Jacka wiaderko i grabki. – Deklarował pan, że będzie się tym rondem zajmował osobiście, więc zadbaliśmy o narzędzia – powiedział z uśmiechem Milewski. Senator podjął żart i powiedział, że jak znajdzie czas to będzie pielęgnował rondo. Wtedy jeszcze wszystko odbywało się w atmosferze poklepywania po plecach.
Biorą diety i się nie przejmują
Dziś poklepywania już nie ma. Milewski przejął ludzi Tyszkiewicza. Nie dzwonią do senatora, nie podają mu ręki, unikają na ulicach. Nie przyznają się do człowieka, na którego plecach weszli do rady miasta i powiatu. Jak tak można? Gdzie tu honor? Wydaje się, że z całej ekipy sumienie ruszyło tylko jednego człowieka. Z pracy w radzie zrezygnował Eligiusz Balcerzak. Świadomie nie złożył oświadczenia, więc wygaszono mu mandat. Odkąd pojawił się komitet Milewskiego, doktor ani razu nie wziął udziału w posiedzeniu rady. Reszta? Chodzi, głosuje, bierze diety i się nie przejmuje. A przecież, gdyby nie to, że ludzie widzieli ich na plakatach z Tyszkiewiczem, to niektórzy w radzie nigdy by się nie znaleźli…
Tyszkiewicz zbiera ekipę
Jacek o Wadimie prawie nie wspomina. Wadim odwrotnie. Publicznie mówi, że Milewski nie może się pochwalić żadnym pomysłem. Że wszystkie inwestycje to kontynuacja tego, co on zaczął. Choćby przykład z ostatnich dni. J. Milewski pochwalił się na Facebooku przełożeniem rurociągu przy S3. To da miastu dodatkowe treny dla inwestorów. „Dobry pomysł” skomentował Janusz Kubicki (prezydent Zielonej Góry). „Czyj?” – zareagował W. Tyszkiewicz.
Tyszkiewicz nie przebiera w słowach jeżeli chodzi o Milewskiego. Ma „twarz hipokryty”, jest „zakłamany”, „mściwy”, „zawzięty” – napisał. Przyznał, że namaszczenie go było błędem. Milewski o Tyszkiewiczu nie pisze nic. Persona non grata. Na sesje miejskie nie jest zapraszany. Gdyby przyszedł powietrze pewnie można by ciąć nożem. Niedawno był na sesji w starostwie. Siedział, nic nie mówił, obserwował. Jego byli radni unikali jego spojrzenia. Był też w Kożuchowie, na zaproszenie Pawła Jagaska. Po obradach mówił o swoich planach politycznych. Rozważał dalszy start do parlamentu i kandydowanie na prezydenta Zielonej Góry. Deklarował przy tym, że wystawi swoją listę do Nowej Soli, a może nawet do powiatu. Zbiera ekipę. Jest już po słowie z wieloma lokalnymi działaczami, radnymi i byłymi politykami, m.in. z Andrzejem Ogrodnikiem.