Aż sześcioro lubuskich posłów wystartuje w wyborach do Europarlamentu. Miesięczne wynagrodzenie w Brukseli to ponad 33 tys. zł na rękę.
Lubuskie tworzy wspólny okręg z woj. zachodniopomorskim. Na listach znajdą się więc politycy z północy, których nazwiska niewiele będą nam mówić, ale będzie też sporo osób dobrze nam znanych, na które nie tak dawno głosowaliśmy.
Polak idzie do Brukseli
Platforma Obywatelska postawiła na sprawdzonego konia, czyli Bartosza Arłukowicza (53 l.). To on pięć lat temu otwierał listę partii w okręgu i zdobył 239 893 głosy (ponad połowę z całej listy). Pod koniec kadencji wrócił do lokalnej polityki i dostał się do Sejmu, ale teraz znów chce do Europarlamentu.
Za jego plecami na „dwójce” znajdzie się Elżbieta Anna Polak (65 l.), była marszałek, a obecnie posłanka na Sejm. Pięć lat temu E. Polak także próbowała swoich sił w wyborach do Europarlamentu. Zdobyła 40 942 głosy (wyprzedził ją Bogusław Liberadzki – 99 897). Była marszałek startowała wtedy z „trójki”, teraz dostała „dwójkę”. Ma szanse zdobyć mandat, bo na liście nie będzie już Liberadzkiego. Przypomnijmy, w wyborach do parlamentu E. Polak miała najlepszy wyniki w Lubuskiem, zdobyła ponad 78 tys. głosów. Jeśli wyborcy dadzą jej bilet do Brukseli, jej miejsce w Sejmie powinien zająć Marek Cebula obecny wojewoda lubuski. Jeśli nie przyjmie mandatu, to następny w kolejce jest Jerzy Wierchowicz, który kilka tygodni temu kolejny raz dostał się do Sejmiku i ma szanse trafić do prezydium rady.
Na liście Platformy znajdzie się także poseł Robert Dowhan (57 l.), który sam określa swój start jako wzmocnienie listy. Bedzie także posłanka Katarzyna Osos (44 l.). PO kolejny raz wystawia też Witolda Pahla, który w poprzednich wyborach do Europarlamentu zdobył 6,5 tys. głosów.
Zdarta płyta
PiS też stawia na sprawdzone nazwiska. Listę ma otwierać Joachim Brudziński (57 l.). Ostatni raz w powiecie nowosolskim widzieliśmy go pięć lat temu przed wyborami do Europarlamentu, kiedy przyjechał do Kożuchowa wręczyć strażakom z OSP używany wóz strażacki z Gorzowa Wlkp. J. Brudziński w poprzednich wyborach miał drugi wynik w okręgu lubuskie-zachodniopomorskie (185 168). Na „dwójce” znów ma się pojawić Elżbieta Rafalska (69 l.), która 5 lat temu zainkasowała 70 916 głosów, co pozwoliło jej wyjechać do Brukseli. Pamiętajmy, E. Rafalska była wtedy popularnym w regionie politykiem, ponieważ jako minister rodziny, pracy i polityki społecznej wprowadzała program 500 plus.
Na liście PiS ma się także znaleźć poseł Jerzy Materna (68 l.), który swoich sił bezskutecznie próbował także w poprzednich wyborach (15 490). Poseł PiS z rozbrajająca szczerością powiedział nam, że nie zamierza szlifować angielskiego, bo wstawiono go na wzmocnienie listy. – Poza tym tam wszystko jest tłumaczone – mówi. J. Materna dostał „czwórkę”. Niżej będzie Władysław Dajczak (65 l.), kiedyś wojewoda lubuski, dziś poseł na Sejm. W. Dajczak w 2019 roku też próbował swoich sił w eurowyborach z wynikiem 5791. Lepiej poszło mu w parlamentarnych, bo dostał 29 131 głosów (drugi wynik po Marku Aście).
Na liście znajdzie się także Małgorzata Gośniowska-Kola (61 l.), która bezskutecznie próbowała dostać się do Sejmu (5463 głosy). Lepiej poszło jej w ostatnich wyborach samorządowych, gdzie zainkasowała ponad 10 tys. głosów.
Anita dostała „dwójkę”
Lewica do boju wystawia swoją jedyną rozpoznawalną w Lubuskiem polityczkę czyli Anitę Kucharską-Dziedzic. W poprzednich eurowyborach posłanka zdobyła 35 298 głosów. Startowała wtedy z „Wiosny” Roberta Biedronia. Teraz dostała „dwójkę” za Włodzimierzem Cimoszewiczem i idzie pod sztandarem Lewicy.
Swoją listę ma także wystawić Konfederacja. W wyborach ma wystartować Krystian Kamiński były poseł tej formacji, który w ostatnich wyborach parlamentarnych zdobył ponad 15 tys. głosów, ale nie dostał się do Sejmu. Lubuszanie nie będą mogli jednak na niego zagłosować, bo będzie kandydował z okręgu warszawskiego. Na listach w Lubuskiem znajdą się natomiast Marcin Sygutowski, który bezskutecznie próbował dostać się do sejmiku z okręgu nowosolsko-wschowsko-żagańsko. Dostanie 10. miejsce.
Ile zarabia poseł?
Miesięczne wynagrodzenie europosła wynosi 10 075,18 euro brutto, po odliczeniu podatków i składek zostaje 7 853,18 euro netto, czyli ponad 33 tys. zł na rękę. Kadencja trwa pięć lat. Można więc w tym czasie zarobić ponad 2 mln zł.
Podobnie jak posłowie do parlamentów krajowych, europosłowie otrzymują zwrot szeregu kosztów, które ponoszą wykonując obowiązki poselskie (koszty prowadzenia biura poselskiego, rachunki telefoniczne i opłaty pocztowe oraz zakup sprzętu komputerowego). Wysokość tego zwrotu w 2023 r. wynosiła 4778 euro miesięcznie.
Otrzymują zwrot kosztów biletu lotniczego lub kolejowego, w przypadku podróży samochodem otrzymują ryczałtową kwotę 0,56 EUR za 1 km (do najwyżej 1000 km).
Dodatkowo Parlament Europejski wypłaca dietę ryczałtową w wysokości 338 EUR dziennie w celu pokrycia pozostałych kosztów ponoszonych przez posłów w okresach działalności parlamentarnej, pod warunkiem że potwierdzą oni swoją obecność, podpisując jedną z oficjalnych list obecności udostępnionych w tym celu.
Zgodnie ze statutem byli posłowie są uprawnieni do emerytury po ukończeniu 63. roku życia. Świadczenie emerytalne wynosi 3,5 procent wynagrodzenia za każdy pełny rok wykonywania mandatu, lecz w sumie nie więcej niż 70 procent uposażenia.
Parlament Europejski zapewnia posłom wyposażone biura w Brukseli i Strasburgu. W obu miastach posłowie mogą korzystać z samochodów służbowych Parlamentu. Mogą też zatrudniać asystentów, których pensje także opłaca PE.
31