Strona główna » Ile senatorowie wydali na biura?

Ile senatorowie wydali na biura?

przez imperia

Jak co roku senatorowie złożyli sprawozdania z wydatków na swoje biura. Zajrzeliśmy do sprawozdań naszych lubuskich senatorów.
Wadim Tyszkiewicz na prowadzenie biura otrzymał w ub. roku 266 tys. 400 zł. Z poprzedniego roku zostało mu jeszcze blisko 4 tys. zł. Od lat ma to samo biuro przy ul. Pocztowej w Nowej Soli (czynne od poniedziałku do piątku w godz. 9.00-15.00). Za najem lokalu jeszcze w 2022 roku płacił 19,6 tys. zł rocznie, teraz podał kwotę 24 tys. 833 zł. Składa się na nią nie tylko najem lokalu, ale także rachunki za media. W. Tyszkiewicz zatrudnia tylko jedną pracownicę – Beatę Samborską-Sawicką. Na jej wynagrodzenie wydał 84,6 tys. zł (świadczenia urlopowe wyniosły 1,8 tys. zł). Rachunek za rozmowy telefoniczne senatora wyniósł 3,3 tys. zł, a zakup materiałów biurowych, prasy itp. 5,8 tys. zł. Natomiast opłata abonamentowa RTV wyniosła 1 tys. 257 zł. Senator z Nowej Soli sporo też jeździ. Podróże własnym autem kosztowały 43,7 tys. zł, taksówki 1,7 tys. zł.  [paywall] Na tzw. wydatki reprezentacyjne poszło 5,4 tys. zł. Aż 29,7 tys. zł (więcej niż na siedzibę) W. Tyszkiewicz wydał na obsługę prawną, księgowo-rachunkową i bankową biura oraz na opłaty pocztowe. Natomiast w ub. r. W. Tyszkiewicz nie wydał ani złotówki na ogłoszenia w prasie czy na bilbordach, czy na promowanie Senatu. Jest natomiast tajemniczo brzmiący zapis „pozostałe wydatki związane z funkcjonowaniem biura”, przy którym pojawiła się kwota 22 tys. 230 zł. Watro też wspomnieć, że W. Tyszkiewicz otrzymał z Senatu 3 tys. zł na pokrycie kosztów opinii i ekspertyz, ale żadnych nie zamawiał. Wydał natomiast 4,3 tys. zł na korzystanie z internetu. Warto odnotować, że senator zakupił też za 4,4 tys. zł jakieś przedmioty, które z sprawozdaniu określa się jako „majątek trwały podlegający ewidencji”. Niestety Senat nie ujawnił, co to był za majątek.  
55 tys. zł na siedzibę
Najdroższe jest biuro senatora Władysław Komarnickiego. Jeszcze w poprzedniej kadencji jego biuro mieściło się przy ul. Sikorskiego w Gorzowie Wielkopolskim, ale w tej kadencji przeniósł je na ul. ul. Kosynierów Gdyńskich 50. Roczny koszt najmu i opłat przekracza 55 tys. zł. W. Komarnicki podobnie jak Tyszkiewicz w ciągu roku miał do wykorzystania 266 tys. 400 zł oraz 6,3 tys. zł z poprzednich lat. 
Na stronie Senatu można przeczytać, że senator ma tylko jednego pracownika (Natalię Ciułek) oraz dwóch społecznych współpracowników. W sprawozdaniu podał, że wydatek na wynagrodzenie pracownicy biura to ponad 103 tys. zł rocznie. Rachunek za telefon wyniósł 3,2 tys. zł. Na zakup materiałów biurowych, prasy itp. wydał 6,4 tys. zł. W lokalu zrobił też drobne naprawy, które kosztowały 369 zł. Przejazd własnym samochodem kosztował podatników 37,1 tys. zł. Były też taksówki za 444 zł, a także podróże służbowe „osób delegowanych przez senatora” za 13,7 tys. zł. Obsługa prawna i księgowo-rachunkowa wyniosła u niego o wiele mniej niż u senatora z Nowej Soli, bo 9,7 tys. zł. Natomiast u Komarnickiego poszło aż 7,3 tys. zł na wydatki reprezentacyjne. Ona również otrzymał 3 tys. zł na ekspertyzy i opinie, ale żadnej nie zamawiał, a na internet wdał aż 6,2 tys. zł. Podobnie jak u Tyszkiewicza, Komarnicki też zakupił „majątek trwały”. Były to jakieś przedmioty, lub przedmiot wart 2,4 tys. zł.
Podróże za 60 tys. zł
Mirosław Różański to świeży senator. Jak podaje, swoje biuro ma w Zielonej Górze przy ul. ul. Bohaterów Westerplatte 23 lok. 119-120. Do biura można dzwonić pod nr tel. 662 188 084. Czynne jest od 9.00 do 15.00. Co ciekawe M. Różański na prowadzenie biura otrzymał aż 399 tys. zł, a z poprzedniego roku miał jeszcze nie wykorzystane 26,2 tys. zł. Na stronie Senatu można przeczytać, że senator ma tylko jednego pracownika (Danutę Dittrich-Popławską) oraz pięciu społecznych współpracowników. Roczne wynagrodzenie dla pracownika jego biura wynosi 139,9 tys. zł (plus 2,4 tys. zł świadczenie urlopowe). Sam najem lokalu wraz z opłatami kosztuje senatora 34, 6 tys. zł. Za jego rozmowy telefoniczne zapłaciliśmy 1,3 tys. zł. Sporo kosztowały natomiast jego przejazdy samochodem. W tym małym lubuskim gronie senatorów M. Różański jest rekordzistą, bo jego podróże kosztowały podatników aż 59,8 tys. zł. Z taksówek w ogóle nie korzystał. Na zakup materiałów biurowych i prasy wydał ponad 11 tys. zł. Najciekawiej i jednocześnie najbardziej tajemniczo zapowiada się natomiast wydatek na tzw. majątek trwały. M. Różański nabył przedmioty za 30,3 tys. zł! Przy sprawozdaniu brakuje listy, co to są za rzeczy, ale ta kwota prowokuje, żeby wystąpić do Senatu o bardziej szczegółowe rozliczenie. Na remonty i naprawy w lokalu wydał 1,3 tys. zł. Obsługa prawna i księgowo-rachunkowa jego biura kosztowała 2 tys. zł. Natomiast M. Różański wydał aż 17,4 tys. zł na zamieszczanie informacji i ogłoszeń w prasie czy na bilbordach. Jego wydatki reprezentacyjne wyniosły 4,3 tys. zł. Jest też bardzo pojemny worek pn. pozostałe wydatki związane z funkcjonowaniem biura – 85,4 tys. zł! 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz