Cuprum Czciradz zremisował u siebie 3:3 z Ikarem Zawada
Mecz zaczął się od prowadzenia gości. W 21 minucie po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi Dawida Szeląga, a ten umieścił ją pod poprzeczką bramki Mateusza Sobczaka. 9 minut później było już 1:1. Bramkarz po strzale gospodarzy wypuścił piłkę z rąk i do siatki z bliskiej odległości trafił Gabriel Ławrowski. Wynik długo się jednak nie utrzymał, bo w 35 minucie Zawada znów prowadziła. Tym razem bramkę strzelił Patryk Ślęczkowski. Czciradz przeprowadził kilka składnych akcji ale kończyły się tym, że Mateusz Mojak był łapany na spalonym.
[paywall]
Po zmienia stron do bramki gospodarzy znów trafił D. Szeląg. – Kolega wrzucał, a ja wbiegłem na krótki słupek i strzeliłem po długim. Chciałem głową, a wyszło barkiem – opowiada o bramce. Było 3:1 dla Zawady. Radość gości nie trwała jednak długo, bo już 3 minuty później kontaktowego gola wbił M. Mojak. Chwilę później także za jego sprawą było już 3:3. W ostatnich minutach meczu pod bramką Zawady trwała tzw. obrona Częstochowy. Mimo, że Cziradz miał dogodne okazje, to ostatecznie musiał podzielić się punktami.
Nawet sędzia miał dość
– Szanujemy remis, ale chcieliśmy wygrać ten mecz – przyznaje M. Sobczak, bramkarz Cuprum.
– To był chyba najłatwiejszy nasz mecz w tym sezonie – przyznaje G. Ławrowski. – Rywal nas nie cisnął i pozwalał grać piłką, dlatego szkoda, że podzieliliśmy się punktami, bo mogliśmy więcej wycisnąć. Co prawda oni prowadzili 3:1, ale tylko przez 5 minut. Nam się chyba po prostu lepiej gra jak musimy gonić wynik. Tak było z Siedliskie, Rudnem i Lubięcinem – przyznaje G. Ławrowski.
– Spokojnie mogliśmy wygrać, bo mieliśmy więcej klarownych okazji niż chłopaki z Czciradza. Trzecią bramkę strzelili nam po błędzie obrony. To prawda, że w drugiej połowie trochę siedliśmy, ale nawet sędzia mówił, że już ma dość, bo było duszno i ciężko się biegało – mówi D. Szeląg.
W dwumeczu Cuprum – Ikara padło aż 12 goli (w październiku Zawada wygrała 4:2). – Z nami tak się gra. Dużo strzelamy, ale też sporo tracimy. Nie ma nudy – tłumaczy Dawid.
Każdy może wygrać z każdym
– Szkoda tego meczu, bo mamy teraz 30 punkty, a spadkowicz 24. Zostało jeszcze pięć kolejek więc każdy może spaść. Trzeba szukać punktów gdzie się da, a mamy coraz większy problem ze składem. Jeden chłopak musiał wyjechać do pracy, kapitan kontuzjowany do końca sezonu, dlatego ja musiałem grać teraz z opaska, ale robimy wszystko, żeby się utrzymać – mówi D. Szeląg. 
– W wiosennej rundzie zrobiła nam się trochę Premier League, każdy z każdym może wygrać. Kargowa już poza zasięgiem, ale o 3 miejsce to jeszcze wszyscy możemy się bić. Szkoda, że nie wygraliśmy, bo fajnie byłoby złapać oddech – przyznaje G. Ławrowski.
15
Poprzedni artykuł