Korona Kożuchów prowadziła już 2:0 z Lechią II Zielona Góra. Gdyby wynik dowiozła do końca, mogłaby świętować utrzymanie w IV lidze. Przegrała 2:3.
Drużyna z Kożuchowa jest w dramatycznej sytuacji. Grozi jej spadek z IV ligi. W trzech ostatnich meczach zdobyła tylko 1 pkt. W sobotę (11.06.) podopieczni Marcina Janika musieli wygrać, żeby myśleć o utrzymaniu. Mecz ułożył im się idealnie. W 25 minucie po faulu na ich zawodniku, sędzia podyktował rzut karny. Na gola zamienił go Bartosz Olejniczak. Przed przerwą szczęście znów uśmiechnęło się do gospodarzy. „Olej” oddał strzał z głowy, a piłka nabrała dziwnej rotacji i zaskoczyła bramkarza Lechii. Po pierwszej połowie Korona miała dwubramkową przewagą. [paywall]
2:0 to niebezpieczny wynik
Druga część meczu zaczęła się od gola kontaktowego dla Lechii. Trzy minuty po wznowieniu gry strzelił go Igor Kurowski. Drużyna z Zielonej Góry z każdą minutą była coraz groźniejsza, a Alan Stankiewicz (bramkarz Korony) miał pełne ręce roboty. Ok. 60 minuty Lechia była bliska wyrównania, ale piłka trafiła w poprzeczkę. W 78 minucie zielonogórzanie wywalczyli rzut rożny. Dośrodkowanie wykorzystał Kornel Wieczorek, który przyjął piłkę w polu karnym, a następnie z powietrza strzelił w okienko.
Korona Kożuchów – Lechia II Zielona Góra gol na 2:2
Nokautujący cios w 89 minucie wyprowadził Maciej Brzeźniak, który przymierzył z rzutu wolnego. A. Stankiewicz próbował łapać piłkę, ale wpadł z nią do bramki.
– Rzuty wolne to mój znak rozpoznawczy. Bardziej chyba pasowało strzelać z lewej, ale przymierzyłem z prawej i może to właśnie zaskoczyło bramkarza – mówił po meczu Maciek.
– Trochę zabrakło nam koncentracji. W sytuacjach bramkowych powinniśmy po prostu wybijać, a my chcieliśmy nadal bardzo ładnie grać w piłkę. Było już 2:0, ale się podnieśliśmy. Pierwszy raz w tym sezonie nam się to udało i to jeszcze na wyjeździe. Mamy młody zespół, ale z charakterem i to jest budujące – dodaje kapitan Lechii.
Musimy patrzeć na innych
Po meczu M. Janik, trener Korony, ze łzami w oczach długo siedział w boksie dla zawodników. – Bardzo przeżyłem tę porażkę – przyznaje.
– Takich spotkań rozegraliśmy już kilka w tej rundzie. Wygrywaliśmy, kontrolowaliśmy grę, a później ze stałych fragmentów traciliśmy gole – dodaje.
– Niestety mieliśmy wszystko w swoich rękach, a teraz będziemy musieli się oglądać na innych – mówi.
Nawet jeśli Korona wygra czwartkowy mecz z Nietkowem, który jest wiceliderem IV ligi, to może to być za mało, żeby się utrzymać. Ważne jest jeszcze czy w III lidze utrzyma się Warta Gorzów Wielkopolski, a także jakie wynik w ostatniej kolejce osiągnie Celuloza Kostrzyn nad Odrą (gra u siebie z Polonią Słubice) i Budowlani Murzynowo (grają u siebie z Dębem Przybyszów). – Nie wiem jak inni zawodnicy, ale ja do Nietkowa jadę po zwycięstwo – zapowiada M. Janik.
25
Poprzedni artykuł