Kilka lat temu próbę podjęli amerykańscy żołnierze z Żagania. Byli pewni siebie, a przybiegli w ogonie. Bieg w Solnikach jest wyzwaniem. A z jego nazwą wiążę się ciekawa legenda.
Sołtys wsi Solniki i Auto Moto Kożuchów zapraszają biegaczy i osoby towarzyszące na dziewiątą edycję biegu „Szlakiem Czterech Podków”. 27 lipca, start o 11 w Solnikach.
Trasa liczy 6,5 km. Została wytyczona w okolicach wsi, po drogach leśnych i polnych. Ścieżki w lesie na szczęście są zacienione. Teren jest pagórkowaty, wszak to już Wzgórza Dalkowskie.
– Nie jest to łatwa trasa, sam nigdy jej nie przebiegłem, jedynie pokonałem spacerkiem – śmieje się Piotr Skwierczyński, sołtys wsi Solniki, jeden z organizatorów. I wspomina, jak kilka lat temu udział w biegu brali żołnierze amerykańscy z Żagania. – Przyjechali tacy pewni siebie, ale trasa tę pewność siebie zweryfikowała. Przybiegli w ogonie – opowiada Skwierczyński.
Na szczęście organizatorzy zaplanowali dla wszystkich uczestników regenerację, czyli posiłek. Będzie też zwiedzanie zabytkowego kościoła w Solnikach. To jeden z najstarszych kościołów diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.
Elektroniczne zapisy potrwają do 22 lipca,. Będzie można też zgłaszać się w dzień zawodów, najpóźniej 15 minut przed startem. Opłata startowa 40 zł. Lista uczestników jest ograniczona do 80 osób.
Ciekawa historia
– Na początku nasz bieg wiązaliśmy z odpustem – wspomina sołtys Skwierczyński. – Ale to nie było to, dlatego wymyśliliśmy, że będzie to [paywall] bieg czterech podków – dodaje po chwili. I nawiązuje do miejscowej legendy: – Kiedyś w Solnikach mieszkał rycerz. Jego żona zmarła przy porodzie i został sam z córką. Wszyscy go przekonywali do ponownego ożenku. Wyswatali go z Niemką, która była zielarką. Ona nie lubiła córki rycerza, czyli swojej pasierbicy. Gdy książę głogowski zawezwał rycerza na wojnę, zielarka została z pasierbicą sama. Odurzyła ją ziołami i kazała pochować. Jeden sługa zorientował się, że córka rycerza żyje. Ukrył ją i sfingował pogrzeb. Gdy rycerz wrócił z wojny, zielarka, przekonana o tym, że uśmierciła pasierbicę, okłamała rycerza i powiedziała, że jego córka zmarła z powodu choroby. Rycerz bardzo rozpaczał, ale sługa wyjawił mu prawdę. Wtedy rycerz, nie mówiąc żonie, że zna prawdę, zorganizował ucztę i zaprosił kolegów rycerzy. Gdy żona przyszła na ucztę, to zapytał ją, co by zrobiła z dzieciobójczynią. Powiedziała, że rozerwałaby ją na strzępy. Wtedy rycerz powiedział jej, że zna prawdę. Kazał przyprowadzić konie i rozerwał żonę na strzępy. Podobno spoczęła pod tą płytą z podkowami, która leżała na ścieżce prowadzącej do kościoła – w tym momencie sołtys Skwierczyński podkreśla, że jeszcze niedawno, bo za jego dzieciństwa, każdy, kto szedł do kościoła, to stąpał na tę płytę. Ale w międzyczasie ktoś niestety zdjął tę płytę ze ścieżki i zaczęła niszczeć.
44