Po podziale pieniędzy na kożuchowski sport w środowisku zawrzało. Niektóre kluby domagają się odpowiedzi, dlaczego dostały mniej pieniędzy. Burmistrz milczy.
W ostatnich tygodniach kożuchowskie kluby siedziały jak na szpilkach. Zwykle już w styczniu wiedziały ile dostały kasy od gminy i na co mogą sobie pozwolić. Zarządzenie Aliny Śmigiel (burmistrz Kożuchowa) w tej sprawie opublikowano dopiero w 21 lutego. Co ciekawe tabela, na której widać podział środków jest z 22 stycznia. Dokument przeleżał miesiąc w urzędzie za nim go opublikowano? Od radnych można usłyszeć, że to burmistrz podejmuje ostateczną decyzję co do podziału środków. Chociaż komisja skończyła pracę w styczniu, to burmistrz zwlekała kilka tygodni.
Środowisko sportowe po cichu liczyło, że zmiana warty w ratuszu spowoduje zmianę podejścia do niektórych dyscyplin sportowych. Ale się przeliczyło. Korona Kożuchów dostała jeszcze więcej niż przed rokiem. Zgarnęła 155,8 tys. zł z 270 tys. zł do podziału. Natomiast największym poszkodowanym jest Ippon Kożuchów (judo), któremu dotację obcięto aż o 6,5 tys. zł.
Bojkotujemy gminę Kożuchów
Dość nieoczekiwanie w dyskusję o podziale środków włączył się Maciej Statucki, prezes i trener Klubu Szachowego „Odrodzenie” w Kożuchowie. W mediach społecznościowych napisał, że klub jest najlepiej rozwijającym się w województwie. Wyliczył, że jego szachiści z ostatnich mistrzostw województwa juniorów przywieźli najwięcej medali, awansowali do I ligi seniorów, a na turnieje organizowane przez „Odrodzenie” przyjeżdża ponad 500 zawodników z całego kraju. W kwietniu zaś aż czterech zawodników jedzie na mistrzostwa świata, gdzie będzie reprezentować Polskę i oczywiście promować gminę. 
Prezes opisał, jak miesiącami próbował się dostać do A. Śmigiel, ale była nieosiągalna. Nie miał więc szansy opowiedzieć burmistrz o osiągnięciach klubu i planach. Urząd nie odpowiadał też na pisma z klubu, m.in. na pytania jakie kryteria będą brane pod uwagę podczas podziału środków na sport w 2025 roku. [paywall] Ostatecznie „Odrodzenie” dostał 3 tys. zł na organizację turnieju szachowego i 8,7 tys. zł na działalność. To więcej niż w ub. roku, ale prezes liczył na większe uznanie skoro jego podopieczni jadą na Mistrzostwa Świata.
Swoim wpisem zrobił sporo zamieszkania w Kożuchowie. Do tablicy wywołał m.in. Koronę, która spadła z IV ligi, a mimo to dostała prawie 10 tys. zł wyższą dotację. Skrytykował też zachowanie UKS SG Kożuchów, czyli siatkarek. Otóż klub zamieścił zdjęcie zawodniczek przed meczem, które zakrywają herb gminy na koszulkach. Pod zdjęciem pojawiały się kolejne komentarze „#bojkotujemygminekozuchow”. Klub w ten sposób oprotestował fakt, że dostał niższą dotację na działalność niż rok temu. Różnica wynosiła 800 zł. Zachowanie jednak dziwi, bo burmistrz przyznała siatkarkom dodatkowe 2,5 tys. zł na organizację turnieju o puchar Małgorzaty Glinki. 
M. Statucki krytykował m.in. to, że do walki politycznej zostały wciągnięte dzieci. Zdjęcia zniknęły następnego dnia, a zamiast bojkotu było podziękowanie dla gminy z dotację. Podobno takie cuda sprawiają ciepłe telefony od pani burmistrz, a wieść niesie, że A. Śmigiel domaga się jeszcze przeprosin na stronie UKS SG.
Czekam na wyjaśnienie?
Najbardziej poszkodowanym klubem jest Ippon Kożuchów (judo). Burmistrz z niewiadomych przyczyn ucięła mu dotację aż o 6,5 tys. zł. Co to oznacza dla klubu?
– Za 6,5 tys. zł opłaciłby moim zawodnikom starty w turniejach – tłumaczy Grzegorz Bączykowski, prezes i trener Ippon. Ci zawodnicy do dzieci. W klubie trenuje ich ponad setka. Brak pieniędzy nie oznacza, że tych startów będzie mniej, ale prawdopodobnie opłacą je rodzice.
G. Bączykowski od kilku dni bezskutecznie próbuje się dowiedzieć co spowodowało, że burmistrz zmniejszyła mu dotację z 30 tys. zł do 23,5 tys. zł.
– Najgorsze jest to, że nikt mi nie odpowiada. Napisałem nawet oficjalne pismo do gminy. Myślałem, że pani burmistrz sama zaprosi pokrzywdzone kluby, żeby wyjaśnić swoje decyzje. Tak to się odbywało do tej pory. Za poprzedniego burmistrza też nie zawsze zgadzałem się z podziałem środków, ale zawsze mogłem liczyć na to, że burmistrz spotka się ze mną i wyjaśni dlaczego tak podzielił pieniądze. Myślę, że nie tylko ja chciałbym dostać jakieś wytłumaczenie, bo po podziale środków jest duży niesmak w środowisku – mówi G. Bączykowski.
40
Poprzedni artykuł