Strona główna » „Gwardia” walczy o przetrwanie

„Gwardia” walczy o przetrwanie

przez Adam Sommerfeld

Najstarszy klub sportów walki w Lubuskiem nie ma gdzie trenować. Czy legendarna „Gwardia” zniknie ze sportowej mapy Polski?
We wtorek (24.06.) na sesję do Zielonej Góry przyszedł Jarosław Biernacki, trener z „Gwardii” Zielona Góra. 
– Nasza sekcja kickboxingu została rozwiązana – powiedział radnym. 
– Nie mamy miejsca do trenowania. Dlatego zwracam się z prośbą do radnych i do władz, czy mają jakąś wiedzę o sali, którą można by nam udostępnić, żeby mogli trenować na niej nasi zawodnicy z bosku i kickboxingu? – pytał. 
Dodał, że w tej chwili w „Gwardii” trenuje 25 zawodników. A wymagania klubu nie są wielkie. – W wersji rozszerzonej to jest pięć treningów w tygodniu po 90 minut, w wersji skróconej trzy razy po 90 minut – powiedział. 
Jego wystąpienie poruszyło niektórych radnych, m.in. Filipa Gryko, Jacka Frątczaka czy Jacka Budzińskiego. Ten ostatni przypomniał później na sesji, że za każdym razem gdy zmieniał się komendant policji, apelował do władz miasta, żeby skomunalizować majątek należący do policji, czyli salę w której trenowała „Gwardia” i hotel, który znajduje się na tyłach.
 
– Mogliśmy tanim kosztem wyremontować salę, a budynek przekształcić w internat, którego nam brakuje – powiedział. Sam uczy historii w LO 3 i dodał, że w szkole uczy się sporo młodzieży spoza Zielonej Góry (podobnie w LO 1). Ta młodzież z pewnością korzystałaby z internatu. – Proszę, aby ekipa pana prezydenta Pabierowskiego, podjęła ten temat i przemyślała czy warto – powiedział. 
Szkoda mi sekcji 
O niepokojącej sytuacji w „Gwardii” pisaliśmy w maju. Wtedy prezes Łukasz Kisielewski informował, że zerwał umowę z policją na wynajmowanie hali. 
– W ubiegłym roku wyszło za salę przeszło 100 tys. zł. Gdyby chociaż coś wyremontowali czy poprawili, to może rachunki byłyby niższe ale niestety – mówił prezes. W klubie mówiło się, że policja za samo wynajęcie sali kazała sobie płacić 5 tys. zł miesięcznie. Tymczasem obiekt był w fatalnym stanie, a ostatnio odłączono od niego nawet ciepła wodę. Mimo to „Gwardziści” nie narzekali i dalej chcieli trenować w tych spartańskich warunkach. Ł. Kisielewskiemu nie udało się jednak dogadać z policją, mimo że na stole leżała także oferta strzelnicy. Policjanci od lat używali bezpłatnie strzelnicy, którą zarządza „Gwardia”. Ł. Kisielewski zapowiedział, że teraz będą musieli za nią płacić. Wydawało się, że policja może pójść na układ i udostępni salę w zamian za darmowe strzelanie. Do tego jednak nie doszło. Prezes postanowił, że nie będzie szukał nowego miejsca dla kickbokserów i rzucił ręcznik. 
– Z dniem 1 lipca sekcja zostanie rozwiązana z uwagi na to, że rozwiązałem umowę z policja na użyczenie hali, druga sprawa to brak punktów ze współzawodnictwa dzieci i młodzieży, a trzecia sprawa to brak funduszy na finansowanie. Ani składki, ani dofinansowania jakie otrzymywaliśmy nie pokrywały działalności sekcji – tłumaczy prezes.   
– Szkoda mi sekcji, ale uważamy, że najlepsze lata ma już za sobą. Jesteśmy trochę ofiarami swojego sukcesu, bo nasi zawodnicy po prostu potworzyli swoje kluby, które działają dynamicznie – dodaje Ł. Kisielewski. 

Nadal będziemy trenować 
 Trenerzy „Gwardii” uważają, że sekcje można było uratować. Żeby zejść z kosztów  zaproponowali prezesowi, że będą trenować za darmo. 
– Proponowaliśmy, żeby udał się do władz miasta i poszukał nowej hali. Chcieliśmy wspólnie znaleźć jakieś rozwiązanie. Ostatecznie wyszło na to, że pan prezes miał inne zamiary. Poszedł po najprostszej linii. Niestety już zawsze z jego nazwiskiem będzie kojarzona likwidacja najstarszego klubu sportów walki w Lubuskiem – komentuje J. Biernacki.
J. Biernacki nie zamierza jednak się poddawać i zapowiada, że będzie chciał utrzymać klub. – Prawdopodobnie przekształcimy się w stowarzyszenie i jak tylko znajdziemy nową salę, to nadal będziemy trenować – powiedział. 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz