Niepokojące informacje krążą po Broniszowie. Powiatowy projekt nowej drogi zakłada wycinkę ponad 60 drzew, w tym lip w pobliżu pałacu.
O inwestycji w marcu informowały władze powiatu. Starosta Iwona Brzozowska pisała na Facebooku, że droga ma być poszerzona, a na całym odcinku ma powstać 1,5 metrowy chodnik. Relacjonowała spotkanie w starostwie z sołtysem Waldemarem Gładyszem i Krzysztofem Pazdygą, radnym z Broniszowa.
„Dyskusja dotyczyła przede wszystkim takich rozwiązań projektowych, które w jak największym stopniu zabezpieczą rosnące przy drodze drzewa” – pisała. Andrzej Staroszczuk, członek zarządu, w tym samym czasie deklarował zaś, że inwestycja jest dla niego „priorytetem” i nie ustanie w dążeniu do jej realizacji.
To byłby skandal
W. Gładysz wspomina, że na spotkaniu była mowa o 28-32 drzewach, które trzeba by poświęcić. Wioska zyskałaby za to nową drogę z chodnikiem, który miał iść za drzewami. Sołtys wspomina, że całe zadanie oszacowano wtedy na 18 mln zł.
Od tych rozmów minęło kilka miesięcy. Projekt jest już na ukończeniu i powiat zaczął starać się o pozwolenia i decyzje. Jedną z nich ma wydać burmistrz Kożuchowa. Do gminy wpłynął już odpowiedni dokument. Okazuje się jednak, że jest w nim mowa aż o 62 drzewach, które miałby iść pod topór [paywall] (cała aleja liczy łącznie 456 drzew). Na liście są m.in. wiązy, bzy, wierzby i lipy. Jeden z najbardziej newralgicznych odcinków jest w pobliżu pałacu i świetlicy. Tam bez wycinki nie da się zmieścić chodnika.
– Drzewa przy pałacu są fragmentem zabytkowego parku. To byłby skandal, gdyby zostały wycięte – mówi Cezary Lusiński, właściciel pałacu. Obecnie przebywa we wsi na urlopie. Opowiada, że mieszkańcy przyszli do niego z informacją co planuje starostwo. Natychmiast zadzwonił do Barbary Bielinis-Kopeć, Lubuskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
– Pani konserwator obiecała, że da negatywną opinię, ale ostrzegła mnie, że dla władz samorządowych ona nie jest wiążąca. Przecież droga nie musi być tak szeroka, a chodnik można tak poprowadzić, żeby nie niszczyć drzew – mówi C. Lusiński.
Nikt nic nie wie
W. Gładysz spotkał się w tym tygodniu z I. Brzozowską. – Powiedziała, że o niczym nie wie i musi się skonsultować w tej sprawie z projektantem. Była zdziwiona, że do gminy już wpłynęło pismo o wycięciu drzewa. Byłem też w Powiatowym Zarządzie Dróg. Tam też nic nie wiedzieli. Starosta obiecała, że zadzwoni z wyjaśnieniem. Czekam – mówi sołtys. Władze powiatu i gminy chce zaprosić na zebranie wiejskie. – Jest wiele niewiadomych. Jedna sprawa to drzewa, ale też nikt nie wie, czy będą wywłaszczenia – mówi. Dodaje, że droga i chodnik są wsi potrzebne i liczy na to, że powiat nie zrezygnuje z inwestycji, tylko spróbuje ją tak przeprowadzić, żeby oszczędzić jak najwięcej drzew.
Mieszkańcy gminy dotarli do tzw. karty informacji przedsięwzięcia. Jest tam tylko wzmianka o usunięciu niektórych drzew. Z mapki wynika jednak, że wywłaszczenia będą konieczne. Ludzie liczą na to, że odbędą się jeszcze konsultacje społeczne. – Wtedy okaże się, czy władze powiatu nas słuchają – mówią mieszkańcy.
32
Poprzedni artykuł