Mieszkańcy Mirocina Dolnego nie ustępują w protestach. Boją się, że w ich miejscowości, po decyzjach urzędników, powstała bomba ekologiczna. A chodzi o rekultywację dawnego składowiska odpadów i żwirowni.
W czwartek protestujący mieszkańcy mieli sporo wyrozumiałości dla kierowców. Przepuszczali niemal wszystkich, a na przejście dla pieszych, żeby blokować drogę wojewódzką, wychodzili dopiero, gdy nadjeżdżały ciężarówki z naczepami wyładowanymi odpadami. Zapowiedzieli, że będą jeszcze protestować, żeby w przyszłości móc spojrzeć w twarz swoim dzieciom i wnukom, a także sobie, w lustrze. – Czy urzędnicy też będą mogli spojrzeć w lustro? – pytali. – Czy starosta Iwona Brzozowska będzie mogła? Czy wicemarszałek Stanisław Tomczyszyn będzie mógł?
Protestujący mieszkańcy mają ogromny żal do urzędników z gminy, powiatu, z urzędu marszałkowskiego. Bo tradycyjnie nikt do nich nie przyjechał, nikt z nimi nie rozmawiał. Z problemem czują się pozostawieni sami sobie.
Więcej o proteście i rekultywacji napiszemy już w przyszłym tygodniu. Tymczasem zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć.
47
Poprzedni artykuł