Żeby stawki za śmieci były niższe, to ludzie muszą produkować mniej odpadów. Przydałyby się także donosy na sąsiadów, którzy oszukują w deklaracjach. A w ogóle jak chcecie płacić mniej, to najlepiej przeprowadźcie się do Zielonej Góry. Takie rady ma dla mieszkańców szef Eko-Przyszłości.
Taki przekaz popłynął ze spotkania radnych z gminy Kożuchów z Grzegorzem Wiaterem, szefem Eko-Przyszłości. Doszło do niego w czwartek (12.06.) na komisji. G. Wiater miał uspokoić atmosferę i wyjaśnić, dlaczego od lipca wszyscy mieszkańcy gmin należących do Związku będą płacić 47 zł, a nie jak dotychczas 38 zł.
Można by opowiedzieć, że sami jesteśmy sobie winni, że musimy tyle płacić, bo produkujemy za dużo śmieci, a Eko-Przyszłość rozlicza się za każdą tonę. Dodatkowo w górę poszła tzw. opłata marszałkowska, czyli podatek, który musi odprowadzać Związek.
– Ta opłata na początku 2013 roku wynosiła 119 zł, dzisiaj wynosi już 380 zł za tonę – tłumaczył G. Wiater. 
Przetarg, dopłata, albo podwyżka
W marcu br. G. Wiater spotkał się z włodarzami i powiedział, że brakuje mu pieniędzy, żeby płacić konsorcjum, które tworzy Pre-Zero, Uskom i spółka komunalna ze Wschowy. Przedstawił im trzy warianty wyjścia z tej trudnej sytuacji. Pierwszy to ogłoszenie nowego przetargu na odbiór śmieci, ale tu przewidywał, że może być drożej. Drugi to przedłużenie umowy z konsorcjum i podniesienie stawki do 47 zł na kolejne 10 miesięcy. Trzeci to pozostawienie stawki 38 zł dla mieszkańców, ale z zastrzeżeniem, że gminy muszą dopłacić do śmieci. Włodarze zdecydowali, żeby iść w 47 zł, ostatecznie jednak w maju podczas zgromadzenia niektórzy wyłamali się z głosowania: Izabela Bojko (wójt gminy wiejskiej Nowa Sól) wyszła z sali, Daniel Kołtun (wójt Siedliska) nie dotarł, Beata Kulczycka (prezydent Nowej Soli) była przeciwna, Alina Śmigiel (burmistrz Kożuchowa) też była przeciwna, Barbara Wróblewska (burmistrz Otynia) wstrzymała się. „Za” zagłosowali Iwona Brzozowska (wójt Kolska), Paweł Kozłowski (burmistrz Nowego Miasteczka) oraz Jacek Sauter (burmistrz Bytomia Odrzańskiego). Stawka przeszła głosami wójtów i burmistrzów z takich gmin jak Wschowa, Bojadła, Głogów, Kargowa i Szlichtyngowa.
Będzie taniej, jak będzie mniej śmieci
– To jest druga podwyżka w przeciągu 12 miesięcy – wyliczył radny Adrian Pikulski. [paywall] Przypomniał G. Wiaterowi, że Eko-Przyszłością kieruje już 13 lat. – Czy przez ten okres, podejmował pan jakieś działania, które mogłyby zapobiec obecnej sytuacji, wiedząc, że jesteśmy w sidłach TEW, a teraz Pre-Zero? Co mamy mówić mieszkańcom? – pytał.
G. Wiater zarzekał się, że przez 13 lat skupiał się na tym, żeby znaleźć wykonawcę i żeby gminy nie musiały dopłacać.
– Moje działania polegają na tym, że mając tak duży związek, nie mam problemu, żeby znaleźć wykonawcę – wyjaśniał. Jego zdaniem Pre-Zero nie jest monopolistą, bo usługę świadczy wspólnie ze spółkami komunalnymi. Radził też, żeby tłumaczyć mieszkańcom, że jak zabraknie pieniędzy od nich, to gmina będzie musiała dopłacać do śmieci.
Dalej z pytaniami poszedł radny Arkadiusz Urbańczyk, który dopytywał G. Wiatera, czy ma jakiś pomysł, jak tę stawkę obniżyć. Receptą na sukces ma być edukacja ekologiczna, żeby mieszkańcy w przyszłości produkowali mniej śmieci.
– Ja płacę coraz więcej za śmieci, bo państwo produkujecie coraz więcej odpadów, trzeba zapobiegać wytwarzaniu odpadów. To, co możecie też zrobić, to kontrolować innych, o których macie wiedzę, że oszukują nas wszystkich, bo podają w deklaracjach, że mieszka u nich mniej osób – wytłumaczył.
Na te słowa zareagował radny Marcin Jelinek: – Proszę od nas nie oczekiwać, że będziemy donosić na sąsiada. Ja, płacąc za śmieci, finansuje też to, żeby pan egzekwował, żeby mieszkańcy mieli prawidłowo złożoną deklarację – mówił.
Lepiej zostać w Eko-Przyszłości
M. Jelinek na chwilę skierował dyskusję w stronę Uskomu.
– Czy gdybyśmy się odłączyli od Eko-Przyszłości, to sami poradzimy sobie ze śmieciami? – pytał.
Dobrych informacji nie miał Sławomir Trojanowski, prezes Uskomu, który wyliczył, że wtedy stawka podskoczyłaby do 57 zł od osoby. Spółka musiałaby sprzedać część śmieciarek, chyba że ze Związku wyszłyby także Bytom Odrzański i Nowe Miasteczko, które dziś obsługuje Uskom. Przy takim scenariuszu gminy musiałyby ogłosić przetarg, a jak wróżył wiceburmistrz Jacek Milewski, Pre-Zero zgłosiłoby się do nich z dumpingową ceną, żeby zagłodzić Uskom. Dodatkowo spółka z Kożuchowa musiałby też znaleźć miejsce, gdzie mogłaby wozić odpady, a więc dogadać się z Pre-Zero, które w Kiełczu ma sortownię. Można by zbudować biogazownię, ale S. Trojanowski przekonywał, że dla tak małej gminy, byłoby to nieopłacalne. Konkluzja była więc taka, że opłaca się trwać w Eko-Przyszłości.
300 tys. zł miesięcznie na Eko-Przyszłość
Radni wypytywali też o koszty Eko-Przyszłości.
– Kierownicy zarabiają u pana blisko 200 tys. zł rocznie. To burmistrzowie mają niewiele więcej, a mają większy zakres pracy – mówił A. Pikulski.
– Jaki procent stawki, to są koszty Związku? – dopytywał M. Jelinek.
G. Wiater powiedział, że zatrudnia 27 pracowników.
– Nie pamiętam wszystkich wynagrodzeń, ale one są na poziomie pensji w gminie. Ja mam chyba 20 tys. zł brutto, gdybym zrezygnował, to w stawce byłoby 10 groszy mniej. Moi kierownicy zarabiają tyle, co naczelnicy w gminach – wyliczał.
– Pani burmistrz, czy u nas jakiś kierownik zarabia 150 tys. zł rocznie? – A. Pikulski spytał obecną na sali Alinę Śmigiel.
– Pytania powinny być inne. Czy dla nas korzystne jest wyjście ze Związku? – odparła burmistrz.
Dalej G. Wiater tłumaczył, że koszty administracyjne, a więc pensje urzędników Eko-Przyszłości, to 300 tys. zł miesięcznie (3,2 mln zł rocznie), tymczasem rachunek za śmieci to ponad 6 mln zł miesięcznie.
Radni pytali burmistrz, czy rozważany był scenariusz z dopłacaniem do śmieci. Wyliczono im, że przy stawce 42 zł, gmina musiałaby dopłacić 434 tys. zł w tym roku i prawie 1 mln zł w przyszłym.
To niech się pan przeprowadzi
Radny Piotr Skwierczyński słysząc ten cały wywód, spytał G. Wiatera, czy nie ma ambicji, żeby robić coś, co doprowadzi do obniżenia cen.
– Czemu ja mam płacić 47 zł, a pan płaci 37 zł? Bo z tego, co wiem, to pan mieszka w Zielonej Górze – powiedział P. Skwierczyński.
– Wie pan co, to niech pan się przeprowadzi do Zielonej Góry – zaproponował mu G. Wiater.
Te słowa spotkały się z niezadowoleniem na sali. W kuluarach komentowano, że szef Eko-Przyszłości takimi butnymi odpowiedziami strzela sobie w kolano.
Na tym nie koniec tournée po gminach, bo 26 czerwca, G. Wiater ma się pojawić na sesji w Nowej Soli. Ciekawe, czy tam też będzie miał odwagę zaproponować komuś przeprowadzkę do Zielonej Góry?
31
Poprzedni artykuł