Strona główna » Zza urzędniczych biurek zagrożenia nie widać

Zza urzędniczych biurek zagrożenia nie widać

przez imperia

– Czy czekamy na wybuch i wielką tragedię? – pytają mieszkańcy, radni, burmistrz. Tymczasem sąd nie pozwala na szybsze zlikwidowanie spółki widmo, a urzędnicy z dalekiego Poznania i jeszcze dalszej Warszawy nie widzą w tykającej bombie tak wielkiego zagrożenia.
Zwróciliśmy się do Okręgowego Urzędu Górniczego (OUG) w Poznaniu z pytaniami, jakie działania podjęli, żeby w przyszłości zabezpieczyć podziemne składowisko odpadów w Zakęciu w gminie Otyń, które wpisane jest na listę bomb ekologicznych.
– Dyrektor OUG podjął czynności zmierzające do ustanowienia kuratora dla przedsiębiorcy (…), tj. dla spółki DPV Service sp. z o.o. – odpowiedzieli. Wyjaśnili też, że to niezbędne „dla podjęcia kolejnych czynności zmierzających do wyegzekwowania spoczywających na przedsiębiorcy obowiązków, gdyż przedsiębiorca ten, mimo że nie prowadzi de facto działalności, nadal figuruje w rejestrze przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego, a kontakt z nim jest niemożliwy”.
To wiemy od dawna. Pisaliśmy na naszych łamach, że ślad za przedsiębiorcą prowadzi między innymi na wschód, do Rosji.
Sąd nie pozwala
– W związku z powyższym wystąpiono do [paywall] Sądu Rejonowego w Warszawie o ustanowienie kuratora – poinformowali nas w OUG. 
Sąd oddalił jednak wniosek o ustanowienie kuratora. Powód? 
– „Jak wynika z akt rejestrowych spółka posiada organ reprezentacji” – można przeczytać w uzasadnieniu. Czyli jest właściciel. A że nieuchwytny? Dla sądu nie ma to znaczenia.
– Postanowienie sądu w tej sprawie zostało zaskarżone i obecnie oczekujemy na rozstrzygnięcie – informują w OUG.
Urząd Górniczy zaczął też starać się o rozwiązanie spółki DPV bez długiego postępowania likwidacyjnego. Ale również tym razem sąd nie pozwolił, uznając, że „nie zaistniały przesłanki dla takiego rozstrzygnięcia”.
Dyrektor nie posiada informacji
Urząd Górniczy zapytaliśmy o ocenę stanu technicznego instalacji w Zakęciu. Wcześniej władze gminy, na czele z burmistrz Barbarą Wróblewską, a także Małgorzata Naumowicz, radną powiatową z Zakęcia i mieszkańcy tej wsi bili na alarm, że rury, w których jest gaz, są przegniłe. Jeśli się rozszczelnią, być może dojdzie do wybuchu. Jeśli stanie się to latem, może wybuchnąć wielki pożar. Radna i burmistrz powoływały się na opinie ekspertów. Jest się czego bać. Co na to OUG?
– Dyrektor OUG w Poznaniu nie posiada informacji wskazujących na zagrożenie wybuchem – taką otrzymaliśmy odpowiedź. – Niemniej jednak ocena stanu technicznego pozostaje poza zakresem właściwości rzeczowej organu nadzoru górniczego – dodali.
Pilnuje gmina i sołtys
A co z zabezpieczeniem tego miejsca, żeby nie kręcili się tam na przykład złomiarze? Okazuje się, że OUG również od tego umywa ręce. Informują, że to nie jest zakres ich obowiązków. Odpowiedzialność spychają na spółkę, która przecież jest widmem.
Dodajmy, że obecnie terenu pilnuje gmina. Niedawno zakupili nową siatkę. Zagląda tam również sołtys.
Rury zżera rdza
Przypomnieliśmy urzędnikom z OUG, że w grudniu 2021 roku doszło już w Zakęciu do wybuchu. W powietrze wyleciały spore ilości czarnej mazi. Były to substancje ropopochodne, niezwykle groźne dla zdrowia ludzi. Fachowcy, w tym inspektorzy z WIOŚ i strażacy, ocenili wtedy, że gdyby do erupcji doszło latem, w upalny dzień, to mógłby wybuchnąć ogromny pożar. W pobliżu są domy, rośnie las, a raptem dwa kilometry od bomby znajduje się szpital. Co na to wszystko urzędnicy z OUG?
Twierdzą, że erupcja z 2021 roku była „awarią polegającą na rozszczelnieniu instalacji. Powyższe nie miało jednak charakteru wybuchu. Co więcej, według dokonanych ustaleń nie zostało ponadto spowodowane złym stanem instalacji, ale interwencją osób trzecich” – poinformowali.
W ubiegłym roku byliśmy na miejscu z władzami gminy Otyń i powiatu, z radną powiatową, z posłanką, z grupą mieszkańców. I wszyscy widzieliśmy, jak bardzo fragment urządzenia, który jest na powierzchni, przeżarła rdza.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz