Strona główna » Granica pod nadzorem

Granica pod nadzorem

przez imperia

Sprawdzają dowody osobiste, bagażniki, wnętrza samochodów. Przekraczający granicę polsko-niemiecką muszą się liczyć z kontrolą. Zajmują się tym łączone patrole, w skład których wchodzą strażnicy graniczni, żandarmi wojskowi i policja. Dla pracujących na co dzień za granicą, może to być utrudnienie.
Przez niespełna dwa tygodnie (od 7.07.) obowiązywania tymczasowej kontroli granicznej funkcjonariusze z Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej skontrolowali ponad 99 tys. osób oraz blisko 44 tys. pojazdów.
– Tylko podczas ostatniej doby kontroli poddanych było ponad 3 tys. 400 osób i ponad 1 tys. 800 pojazdów. Na lubuskich przejściach dane te wynoszą odpowiednio ponad 2 tys. 400 i ponad 1 tys. 200 – informuje por. Paweł Biskupik, rzecznik NOOSG.
Zdarzają się incydenty. 
– W środę, 16 lipca, odmówiono wjazdu do Polski ze względu na brak dokumentów uprawniających do przekraczania granicy ośmiu cudzoziemcom m.in. z Iranu, Wybrzeża Kości Słoniowej, Indii, Burkina Faso oraz Rosji. Poza tym zatrzymano obywatela Polski, który prowadził samochód będąc w stanie nietrzeźwości. Miał blisko 3 promile, przekazany został policjantom – dodaje B. Biskupik.
Nie narzekają
Jak to wygląda w przygranicznych miejscowościach powiatu żarskiego?
– Sam byłem trzykrotnie kontrolowany. Nie jest to szczególnie dolegliwa procedura. Po prostu musiałem okazać dowód osobisty, czasem każą otworzyć bagażnik. Nie mam informacji, by z tego tytułu były jakieś uciążliwości dla mieszkańców. Czy to dla pracujących za granicą, czy prowadzących działalność nastawioną na klientów z Niemiec. Zresztą zazwyczaj w okresie wakacji ten ruch u nas nieco spada, dlatego też sądzę, że nie możemy mówić o jakichś szczególnych uciążliwościach. Chyba to większe zaskoczenie dla Niemców, dla których kontrole są nowością po długiej przerwie. Tak czy siak, mam nadzieję, że kontrole spowszednieją i nie będą się przekładały na funkcjonowanie naszych mieszkańców – komentuje Piotr Kuliniak, burmistrz Łęknicy.
– Nie mamy skarg, że kontrole są uporczywe. Ruch odbywa się płynnie. Sam mam sąsiada, który busem jeździ do Niemiec. Mówi, że zazwyczaj proszą, by go otworzyć, sprawdzają i może jechać dalej. Moim zdaniem dobrze, że zostały rozpoczęte kontrole, bo to stabilizuje sytuację – uważa Tomasz Sokołowski, wójt gminy Trzebiel. 
– Widzimy służby, że cały czas stoją, ale skarg od mieszkańców nie mam, choć w przypadku podobnych problemów, urząd szybko jest informowany. Uważam, że służby powinny działać. Słyszałam o bojówkach stojących wcześniej na innych przejściach. Lepiej, że robią to służby do tego powołane. To po prostu uspokaja nastroje – komentuje Ewelina Rzepka, wójt gminy Przewóz. 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz