Mieszkańcy ulic Kossaka, Matejki, Chełmońskiego i Poznańskiej w Żarach wypowiedzieli wojnę lokalnemu deweloperowi, ponieważ nie zgadzają się na planowaną w pobliżu ich domów inwestycję. Chodzi o wielorodzinne szeregówki z parkingami, które miałyby stanąć na niewielkich działkach między ich domami.
We wtorek, 22 kwietnia, w Ratuszu mieszkańcy spotkali się z radnymi miasta, prosząc o wstawienie się za nimi. To bowiem Rada Miasta ma decydujący głos w tej sprawie i to od decyzji radnych zależeć będzie los tej inwestycji. Emocji w dyskusji nie brakowało.
Czujemy się trochę oszukani
– Sprzeciwiamy się tej inwestycji, ponieważ dzielnica, w której mieszkamy, jest o zabudowie rzadkiej jednorodzinnej, a Opala Deweloper chce nam postawić, nazywajmy to po imieniu, bloki. Bo jak inaczej można nazwać pięć dwukondygnacyjnych domów jednorodzinnych w zabudowie szeregowej? Drogi będą zastawione autami, ciężko będzie przejechać, już nie wspomnę o jakiejś karetce albo straży pożarnej – argumentowała Katarzyna Zaremba-Mądra, mieszkanka ul. Matejki
– Gdy kupowaliśmy te działki od miasta, zapewniano nas, że to teren przeznaczony na budowę domów jednorodzinnych i taki powinien pozostać. Dlaczego ktoś nagle zmienia plany? Czujemy się trochę oszukani. Jak wyglądają inwestycje tego dewelopera, dobrze wiemy, bo podobny blok w naszym rejonie już stoi. A argumenty dewelopera, który zapewnia, że jego inwestycje zaspokajają potrzeby lokalowe mieszkańców i buduje domy dla ludzi poniżej średnich dochodów, nie jest prawdą. Wiemy, że większość tych mieszkań kupiona została pod wynajem – wtórowała sąsiadce Izabella Kulbida.
Miasto nie są z gumy
Część radnych dopatruje się błędów we wniosku złożonym przez dewelopera. Stronę mieszkańców trzymają m.in. radni Robert Kaszubski, Lucyna Grzybowicz czy Joanna Werstler Wojtaszek.
– My, jako Rada Miasta, musimy przede wszystkim myśleć o bezpieczeństwie ludzi. Nie zapominajmy, ile aut już tu jeździ, ile osób chodzi. W pobliżu jest szkoła specjalna i sąd – wyliczała radna Halina Majeryk.
W kontrze do mieszkańców stanął przewodniczący Rady Miasta, Józef Szczotka.
– Zadaniem miasta jest zabezpieczanie potrzeb lokalowych mieszkańców, a nie zapewnienie komfortu, bezpieczeństwa czy spokoju mieszkańców. Jeśli deweloper wykupił ten teren i chce tam budować mieszkania, to go rozumiem. Po to kupił, żeby zarobić. I nieważne, czy będą później wynajmowane. Na Poznańskiej też są wynajmowane. Państwa argumenty mnie nie przekonują. A wracając do ewentualnego problemu z przejazdem, przypomnę, że w Żarach wszystkie drogi są zakorkowane, wszędzie są problemy z parkingami i nie da się z tym nic zrobić. Tereny miasta nie są z gumy, nie ma innych miejsc na takie inwestycje. Mieszkacie w centrum i trzeba się z tym pogodzić – oświadczył J. Szczotka.
Mieszkańców zdziwiło to, że przewodniczący nie liczy się z ich bezpieczeństwem. J. Szczotka, choć bronił interesów dewelopera, zapewniał, że nie ma z tego żadnej korzyści.
Daleko idący kompromis
W połowie spotkania do rozmów dołączył deweloper. Ku zaskoczeniu wszystkich poinformował, że idzie na kompromis. Postanowił, że wycofa wniosek dotyczący inwestycji i zaproponował budowę szeregówek jednolokalowych. A to oznacza, że na trzech działkach zamiast 26 mieszkań, wybuduje dwanaście.
– Widząc, co dzieje się wokół tej inwestycji, wsłuchując się w głosy mieszkańców tej części miasta, postanowiłem pójść na kompromis. Planowałem 26 lokali, schodzę do 12. Jestem gotów na te ustępstwa, to z mojej strony daleko idący kompromis, ale robię to, ponieważ zależy mi na ładzie i dobrych relacjach sąsiedzkich. Mieszkańcy muszą jednak wiedzieć, że to dobra propozycja. Opcji, że nie wybuduje tam niczego, nie ma. Teraz liczę na zrozumienie – zastrzegł Przemysław Opala, deweloper.
Czekają na nowy wniosek
Radnych ta propozycja usatysfakcjonowała.
– Bardzo się cieszę, że deweloper pojawił się na tym spotkaniu. W końcu padła jakaś propozycja kompromisu, na to liczyli mieszkańcy – podsumował radny Piotr Podbielski.
Mieszkańcy mają nadzieję na rozwiązanie sporu, które zadowoli obie strony.
– Cieszymy się, że jest wola kompromisu ze strony dewelopera. Teraz czekamy na nowy wniosek i będziemy się zastanawiać, co dalej – zapowiada K. Zaremba-Mądra.
– Jesteśmy dobrej myśli i jest nas dużo, damy radę – zapewnia I. Kulbida.
– Wiem, że wygramy tę batalię. Na pewno – skwitował Jan Kowalczuk.
Kolejny ruch należeć będzie do dewelopera. Musi zrobić to, co obiecał – złożyć nowy wniosek z nowym projektem.
17
Poprzedni artykuł