Nawet 15 lat więzienia grozi Krzysztofowi J. (39 l.), który ukradł odzież ze sklepu Sinsay w Lubsku. I to nie za samą kradzież, a za wymachiwanie nożem i przedmiotem przypominającym pistolet.
Wszystko wydarzyło się w czwartek (15.05.) na terenie centrum handlowego przy ulicy Wrocławskiej. Mężczyzna ukradł ubrania za ok. 300 zł. Bywał w tym sklepie, dlatego był znany personelowi. Pomimo tego udało mu się wyjść z łupem. Gdy sprzedawczyni innego sklepu zwróciła mu uwagę, że ma oddać, co zabrał, trzymając w ręku nóż wrzasnął do niej, nie przebierając w słowach, że ją zabije.
Docieramy do kobiety, która była świadkiem zdarzenia.
– To do mnie wystartował z maczetą i groził śmiercią, teraz obawiam się o życie moje i syna. Zagrałam bohaterkę, a omal życia nie straciłam – przyznaje. – Powiem tylko, że od miesięcy chodził i kradł u dziewczyn w Sinsay, one go goniły, aż w końcu wrócił z maczetą. A w środku były dzieci. Ja tylko o nich myślałam – relacjonuje roztrzęsiona. I dodaje: – W jego wyrazie twarzy był obłęd. Natychmiast została wezwana policja. Świadkowie nagrali, dokąd uciekał. Ktoś pomagał mundurowym go namierzyć, ktoś inny zajechał drogę samochodem.
Wielokrotny recydywista
– Policjanci zauważyli go przed jednym z marketów, ale nie reagował na polecenia zatrzymania się i zaczął uciekać – informuje nadkom. Aneta Berestecka z żarskiej policji. Gdy go zatrzymali, okazało się, że mężczyzna miał przy sobie przedmiot przypominający broń. – Po chwili wyciągnął nóż. Agresywny 39-latek został obezwładniony i zatrzymany przez policjantów – dodaje A. Berestecka.
Mundurowi użyli w tym celu paralizatora. Potem wezwali karetkę na parking przy sklepie KiK i Pepco, przy ul. Kazimierza Złotka, bo tam zdołał dobiec Krzysztof J.
– Mężczyzna leżał na kostce brukowej przed sklepem, po tym gdy został użyty wobec niego taser, po napadzie w sklepie odzieżowym, którego się dopuścił. Po zbadaniu, zespół nie stwierdził obrażeń u mężczyzny. Został przekazany policji – mówi Ryszard Smyk, szef pogotowia ratunkowego.
Szybko okazało się, że pił alkohol. Badanie wykazało, że miał ponad promil alkoholu. Trzeźwiał za policyjnymi kratkami. Potem prokurator przedstawił mu zarzuty.
– Mamy w tym przypadku do czynienia z kradzieżą rozbójniczym, czyli grożeniem nożem, żeby zatrzymać swój łup. Działał w warunkach recydywy. I to wielokrotnej. Normalnie grozi za takie przestępstwo do 10 lat więzienia, w jego przypadku może zostać orzeczony wyrok nawet 15 lat więzienia – wyjaśnia Anna Zielińska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Żarach.
Posiedzenie w jego sprawie odbyło się w sobotę, 17.05.
– Sąd zastosował wobec Krzysztofa J. środek zapobiegawczy w postaci trzymiesięcznego aresztu. Drobna wartość skradzionych rzeczy nie miała w tym przypadku żadnego znaczenia, istotna jest okoliczność zarzutu związanego z grożeniem nożem, czyli kradzieży rozbójniczej. Podstawą do tego była obawa matactwa oraz zagrożenie wysoką karą – uzupełnia Robert Matysiak, wiceprezes Sądu Rejonowego w Żarach.
17