Aż trzy grupy mieszkańców Żagania planują odwołać burmistrza i Radę Miasta. Chcieliby referendum przeprowadzić jesienią.
Czy burmistrza S. Kowala czeka powtórka z rozrywki? Wszak w 2013 roku został odwołany z tej funkcji, podczas swojej trzeciej kadencji w Żaganiu.
Chcą połączyć siły
Jako pierwsi z takim zamiarem ujawnili się mieszkańcy Moczynia i Kolonii Laski, którym burmistrz naraził się w lutym, planując reorganizację szkół (nr 3 oraz 4) i przeniesienie starszych uczniów do innych, oddalonych od obu tych dzielnic o kilka kilometrów. Rodzice obronili szkoły, ale zapamiętali Kowalowi te intencje.
– Planujemy zawiązać komitet referendalny i zebrać podpisy, aby referendum mogło się odbyć jesienią tego roku – zaznacza Adrian Nieradka, jeden z rodziców uczniów SP nr 3. I dodaje: – Ale słyszymy o jeszcze dwóch grupach mieszkańców, którzy też chcieliby zorganizować referendum, bo są niezadowoleni z rządów pana Kowala. Dlatego zamierzamy połączyć siły. Odwołania radnych i burmistrza chcą nie tylko mieszkańcy Moczynia czy Kolonii Laski, ale i rodzice uczniów SP nr 2, których szkoła również miała stać się filią okrojoną do klas I-IV. Niezadowolenie widać również w samej Drużynie Kowala, którą opuściło kilku radnych.
Gdzie te konkrety?
Jak słyszymy w rozmowach, są w mieście ludzie, którzy oczekiwali czegoś więcej po roku rządów.
– Niestety, samo psie przytulisko i koci azyl to zbyt mało, jak na składane obietnice i zapowiadane konkrety – zaznacza Tomasz Majsak, kolejny mieszkaniec Moczynia, który planuje utworzenie komitetu referendalnego. – Burmistrz w jednym z wywiadów powiedział, że na jakiś czas wycofał się z reorganizacji żagańskich szkół, choć nas wcześniej zapewniał, że do do tego pomysłu już nie wróci w tej kadencji. My po prostu mu nie wierzymy. O częściowej likwidacji naszej Trójki i innych szkół dowiedzieliśmy się przez przypadek. Ten zamach na nasze małe ojczyzny miał zostać przeprowadzony bez konsultacji z nami. Poza tym, mija rok rządów tej ekipy, a w mieście straszny marazm. Nie ma obiecanej góry pieniędzy z Unii Europejskiej na nowe inwestycje, radni są coraz bardziej skłóceni, a burmistrz chce przyłączyć do miasta część gminy wiejskiej Żagań, wchodząc w konflikt z wójtem. Do tego żona burmistrza, zostając radną, weszła w konflikt interesów. Jej zachowanie jeszcze bardziej pogrąża pana Kowala.
Trudno naprawić wszystko w jeden rok
Burmistrz S. Kowal jest zdumiony zarzutami. Zaznacza, że trudno w jeden rok uporządkować wszystkie sprawy, jakie odziedziczył po poprzednikach i zrealizować szereg obietnic, które zawarł w swoich „Konkretach Kowala”. Podkreśla, że spraw do naprawienia było sporo – począwszy od poprawy projektu modernizacji kąpieliska, przez błędy w termomodernizacji Przedszkola nr 3 i budowie nowego Przedszkola nr 6, po remont ul. Kazimierza Wielkiego.
– Zamiast wzniecać niepokoje społeczne, zachęcam do współpracy – komentuje S. Kowal. – Znam to miasto i wiem, że aby Żagań się rozwijał, potrzebna jest ciężka praca. Tego, co popsuto przez ostanie lata, nie da się naprawić w jeden rok. Ale obrany kierunek jest właściwy, efekty będą widoczne. Rada Miasta jest od tego, by dyskutować, spierać się. Taka jest istota demokracji. Reorganizacji szkół nie ma. Środki zewnętrzne? W jeden rok pozyskaliśmy już około 46 mln zł, z czego 11 mln zł na usuwanie skutków powodzi – wylicza.
Radni poddadzą się ocenie
Radny Jakub Witek zapewnia, że oceny społeczeństwa się nie boi.
– Jeśli taka będzie wola mieszkańców, to poddam się weryfikacji, choć uważam, że nie można oceniać nas raptem po jednym roku rządów. Kadencja trwa pięć lat – kwituje. – No i szkoda tych ok. 70 tys. zł, które trzeba będzie wydać na organizację referendum.
Radna Adriana Kowal zaznacza, że demokracja to nie tylko prawo, ale i przywilej. Podkreśla, że po to mieszkańcy wybrali nowe władze, aby mogły zmieniać Żagań na lepsze.
– Porządkujemy sytuację w mieście, by były środki na inwestycje – przekonuje. – Ma zostać po staremu? Jak było? – pyta retorycznie. I dodaje: – Właśnie to jest demokracja. Różne poglądy to nie zagrożenie. To siła. Dobre projekty bronią się same i znajdują większość. Nie jestem politykiem, jestem mieszkanką Żagania, która działa tu i teraz.
Radny Tomasz Nowak przekonuje, że takie jest prawo wyborców – oceniać i odwołać, gdy nie są zadowoleni z władzy.
– Referenda już wpisały się w nasze miasto. Jeżeli mieszkańcy uważają, że burmistrz i radni działają źle, to mają prawo do wyrażenia swojego niezadowolenia, także korzystając z referendum – mówi. – Czy to będzie dobre dla wizerunku miasta ? Pewnie nie, tak jak poprzednie referendum, ale czasami trzeba wybierać mniejsze zło. W sumie część Drużyny Kowala tworzą radni PO, która w Żaganiu ma duże poparcie, co było widać po wynikach wyborów prezydenckich, więc to będzie ciekawe, jeżeli komitet referendalny oficjalnie się zawiąże.
Dajcie nam popracować!
Krzysztof Sieńko, przewodniczący Rady Miasta, podobnie jak radny J. Witek, przekonuje, że szkoda ok. 70 tys. zł na organizację kolejnego referendum.
– Jak można oceniać po zaledwie roku rządów? Dajmy szansę burmistrzowi i radnym. Wybrali nas mieszkańcy. Z drugiej strony, czy to wina burmistrza, że nie ma pieniędzy dla samorządów z Krajowego Planu Odbudowy? – pyta Sieńko. – Poza tym, burmistrz realizuje inwestycje z Polskiego Ładu. Powstało psie tulisko, koci azyl, będzie wyższa uczelnia w Żaganiu, nowe miejsca pracy stworzy duży inwestor z Hiszpanii. Za chwilę ruszy modernizacja kąpieliska i oranżerii. Trwa budowa nowego cmentarza i remont wieży ratuszowej. W planach są remonty ulic Puławskiego, Brzozowej, Sienkiewicza i Paderewskiego oraz rewitalizacja Warszawskiej, Rynku i Placu Słowiańskiego. Czy to mało w rok? – pyta.
Wiceprzewodniczący Rady Miasta, Tomasz Szewczyk, był współorganizatorem udanego referendum w sprawie odwołania S. Kowala w 2013 roku oraz organizatorem nieudanego referendum osiem lat później, w sprawie odwołania burmistrza Andrzeja Katarzyńca.
– Wiem, że to nie jest łatwa sprawa, aby namówić tak dużą grupę osób do głosowania. Nie będę hamulcowym kolejnego referendum, jeśli do niego dojdzie. Chętnie poddam się weryfikacji, bo mam czyste sumienie. Ocena pracy burmistrza po zaledwie roku jest niesprawiedliwa, to nawet nie jest półmetek jego rządów. Zastał miasto brudne, zaniedbane, z oświatą leżącą na łopatkach, a także bałaganem w części inwestycji. To wszystko trzeba było poprawiać – przekonuje.
22
Poprzedni artykuł