Po śmierci dewelopera, budowa trzeciego bloku na „Osiedlu pod Wieżą” w Żarach stanęła w miejscu. Na zakup mieszkań ludzie wzięli kredyty. Sąd już ogłosił upadłość spółki. W kolejce, by odzyskać pieniądze, są bank i podwykonawcy. A syndyk upadłej spółki już zapowiada – bez dopłat nie uda się dokończyć inwestycji.
Inwestycja „Osiedle pod Wieżą” w rejonie ul. Spokojnej zakładała postawienie trzech bloków z mieszkaniami o różnej wielkości. Dwa udało się postawić. Trzeci, w którym miało powstać kolejnych 48 mieszkań, nie został dokończony, bo w ubiegłym roku właściciel spółki zmarł. Od tego czasu inwestycja stanęła w miejscu, wykonawcy zwinęli sprzęt, a jeden z nich wystąpił do sądu o zapłatę. A ludzie, którzy kupili mieszkania, czują się oszukani.
Obecnie budowa została porzucona, a na ogrodzeniu nabywcy mieszkań wywiesili ogromny transparent, na którym napisali m.in.: „Włącz myślenie! Nie kupuj! Cmentarzysko! Oszukani sąsiedzi!”.
Długa kolejka wierzycieli
Po śmierci właściciela, w spółce powołano aż trzech kuratorów. Jednym z nich był poznański radca prawny Stefan Kowalski, ustanowiony do powołania zarządu oraz zapewnienia spółce reprezentacji w postępowaniu prowadzonym przez Bank Spółdzielczy w Żaganiu, który udzielił deweloperowi kredytu na budowę bloku.
– Nie udało się ustanowić zarządu, bo wspólnicy nie są zainteresowani kontynuacją inwestycji. To nie dziwi, bo są na niej spore wierzytelności. Doszło do sytuacji patowej, bo ustawodawca nie przewidział takiej, jak porzucenie spółki – mówi S. Kowalski. – Jedynym rozwiązaniem tej sytuacji było ogłoszenie upadłości spółki.
Taki też wniosek został złożony w zielonogórskim sądzie, który 9 maja ogłosił upadłość, wyznaczając nowego kuratora, Marka Myśliwca.
Spółka ma jeszcze jednego kuratora, powołanego przez sąd na wniosek jednego z wykonawców inwestycji.
– Obecnie sprawa o zapłatę toczy się w wydziale gospodarczym w Sądzie Rejonowym w Zielonej Górze – mówi Piotr Poźniak z zielonogórskiej kancelarii prawnej, kurator.
Wszystkie 48 mieszkań zostało sprzedanych. Jedno z nich, o wielkości 65 mkw., kupił pan Remigiusz.
– Liczę, że inwestycja zostanie dokończona, a ja wprowadzę się do mieszkania, które kupiłem kilka lat temu – mówi z nadzieją.
Będą musieli dopłacić
Wierzy w to także syndyk upadłej spółki, Iwona Borzym, która podkreśla, że przyszli mieszkańcy bloku będą musieli dopłacić do inwestycji, aby można było ją skończyć.
– Po śmierci właściciela spółki w ubiegłym roku i ogłoszeniu w maju tego roku jej upadłości, sąd wyznaczył mnie na syndyka. Obecnie kompletuję dokumentację dotyczącą spółki oraz samej inwestycji. Jej biuro przy ul. Broni Pancernej zostało zlikwidowane, a córka zmarłego przekazała mi wszystkie dokumenty. To postępowanie układowe w upadłości deweloperskiej nie będzie łatwe, bo budowa rozpoczęła się w 2022 roku, od tego czasu ceny mocno poszybowały w górę – mówi syndyk. – Nabywcy mieszkań będą zgłaszać do postępowania upadłościowego swoje wierzytelności w postaci roszczenia o zawarcie umowy i jednocześnie składać do sądu propozycje dopłat, aby można było dokończyć budowę. Z naszych ustaleń wynika, że budowa jest na ostatniej prostej. Wstępnie, z siedmiu etapów, wykonano sześć, choć nie wszystkie z nich zostały wykonane do samego końca. W przyszłym tygodniu spotkam się z biegłą, która sporządzi kosztorys i poda wstępnie kwotę, potrzebną do zakończenia inwestycji. Następnie przedstawię ją właścicielom mieszkań i będziemy rozmawiać na temat wysokości realnych dopłat i ich propozycji. Obecnie spółkę w upadłości, na mój wniosek, reprezentuje radca Marek Myśliwiec. Zrobimy wszystko, aby dokończyć tę inwestycję, ale niestety, bez dopłaty nie uda się tego zrobić. Ostatnim etapem będzie uregulowanie dojazdu do posesji bloku.
22
Poprzedni artykuł