Krystian Rychczyński (16 l.) został bohaterem meczu ze Spartą Łężyca. W ostatnich minutach strzelił gola, dzięki któremu MKS Nowe Miasteczko zdobył cenny punkt. – Stadiony świata – tak bramkę ocenił Paweł Rychczyński, dumny tata.
Trzy mecze temu Nowe Miasteczko było ostatnie w lidze. Ale nikt w klubie nie panikował.
– Zakładaliśmy, że w ostatnich pięciu meczach wygramy co najmniej cztery – mówi Roman Kozłowski, prezes MKS-u. W tych rachunkach mecz ze Spartą był kalkulowany jako jedyna porażka. Łężyca w rundzie wiosennej zgromadziła już 20 pkt. Dodatkowo do meczu z nimi MKS podszedł bez napastnika i środkowego obrońcy. Po 35 minutach Sparta prowadziła już 2:0. Pierwszy gol padł z rzutu karnego, drugi z akcji. Oba po błędzie obrońcy Nowego Miasteczka, który z konieczności musiał być „stoperem” w tym meczu. Tuż przed przerwą bramkę na 2:1 strzelił Paweł Dudziak. Sparta określiła tę bramkę jako „gol z nikąd”.
Pierwszy gol w sezonie
W drugiej połowie Sparta dążyła do strzelenia trzeciej bramki, ale na posterunku stał Bartosz Krzywiak (bramkarz MKS-u). Wydawało się, że już do końca wynik się nie zmieni, ale w 88 minucie [paywall] obrona Sparty się pogubiła. Po akcji Krystiana Olczyka, nikt nie potrafił skutecznie wybić piłki, ta dotarła do Kacpra Rychczyńskiego, a młodzian nie zmarnował tej okazji. Mecz skończył się wynikiem 2:2. Po końcowym gwizdku Kacpra wyściskała cała drużyna. Dzięki niemu MKS zdobył bezcenny punkt.
– Pamiętam tylko, że jakoś dotarła do mnie piłka od Oliego (red. Krystian Olczyk), strzeliłem sprzed szesnastki i wleciała do bramki. Bardzo się cieszę, bo to mój pierwszy gol w tym sezonie i jeszcze na wagę jednego punktu. Ciężko się grało, bo nas mocno faulowali, też dostałem w nogę, ale na szczęście nie na tyle, żebym nie mógł strzelić. Był taki okres, że wpadliśmy w dołek ale powoli z niego wychodzimy i chcemy zostać w tej lidze – mówił po meczu Kacper.
Stadiony świata
Najgłośniej z jego gola cieszył się Paweł Rychczyński, dumny tata. – Jak oceniam bramkę syna? Stadiony świata – komentował. Sam też kiedyś grał w Nowym Miasteczku. – Byłem obrońcą. Ale widzę, że syn ma ciąg na bramkę. Najśmieszniejsze, że jak zaczynał z piłką, to był bramkarzem i nawet dobrze sobie radził. Ale teraz gra z przodu i jeszcze takiego ważnego gola strzelił. Pewnie przez weekend o niczym innym nie będziemy w domu rozmawiać tylko o tym golu – mówi Paweł.
Przed MKS-em teraz najważniejszy mecz sezonu. W sobotę (11.06.) gra z Dębem II Przybyszów. Dąb jest ostatni w lidze, ale do Nowego Miasteczka ma stratę tylko trzech punktów. MKS nie może przegrać, bo będzie w tarapatach. Początek 15.00.
24
Poprzedni artykuł